poniedziałek, 1 grudnia 2014

Rozdział XIII

Po jakimś czasie Deave wyszedł ubrany z pokoju i usiadł na kanapie obok Miyu. Przyciągnął ją do siebie i delikatnie pocałował po czym się uśmiechnął.
- Ja idę coś kupić na śniadanie - wstał i ruszył w stronę drzwi. Zarzucił na siebie ulubioną kurtkę wojskową i pomachał do dziewczyny. Zbiegł po schodach i wypadł przed akademik. Wciągnął głęboko ranne powietrze. Ruszył umiarkowanym krokiem przez ulice Shindy. Było wcześnie rano, więc ulice były puste, a nad horyzontem unosiła się lekka mgiełka. Szedł blisko bloków wpatrzony w chodnik i pogrążony w rozmyślaniu. W pewnym momencie przechodząc obok ciemnej uliczki poczuł że coś lub ktoś chwyta go za ramie i wciąga do szczeliny. Nie wystraszył się ale był mocno zaskoczony z takiego biegu wydarzeń. Chciał krzyknąć ale postać za nim przystawiła mu chusteczkę z jakimś płynem do nosa i ust. Ostatnią rzeczą jaką pamiętał było to kiedy jakaś kobieta zawiązał mu coś na oczach i runął w ciemność.
                                                          ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠

 Obudził się. Nic nie widział z powodu opaski na oczach. Zacisnął mocno szczękę i analizował swoje położenie. Siedział na piętach ze związanymi rękami i nogami. Ktoś pozbawił go butów więc czuł dokładnie zimno podłogi.Oblizał nerwowo wargi i zastanawiał się co dalej. Jego myśli krążyły w zawrotnym tempie. Udało mu się uspokoić. Wyostrzył swój zmysł słuchu i wstrzymał oddech. Jakieś 4-5 kroków od niego rozległ się słodki śmiech. Brzmiał jak perły rozsypane po podłodze. Podniósł głowę do góry.
- Hej Deave - rzuciła słodko i beztrosko dziewczyna. Chłopakowi ścisnął się żołądek z zaskoczenia. Znał ten głos... ale to nie może być realne. Zacisnął usta i udawał że tego nie usłyszał. Po chwili poczuł że dziewczyna podnosi jego głowę do góry i lekko czochra włosy, ale nie rozwiązuje opaski.
- Mój słodki, młodszy braciszku ... - musnęła dłonią jego policzek. Odwrócił głowę w bok i skrzywił się.
- Rozwiąż mnie - warknął. Jego siostra zaśmiała się.
- Dlaczego? - dotknęła jego ramienia.
- Powiedziałem coś - rzucił władczo i otrząsnął się z jej ręki.
- Gdyby to ode mnie zależało to już był byś wolny ... - odsunęła się.
- To kto to zlecił ? Kto śmie zadzierać z księciem Piekieł? - zastanawiał ile jeszcze uda mu się maskować bezradność.
- Ojciec twojej dziewczyny - szepnęła cicho - Wiem ze nie mogę ale trudno, czego się nie robi dla braciszka - podeszła bliżej i rozwiązała mu opaskę na oczach. Deave szybko zamrugał oczami i próbował złapać ostrość. Rozejrzał się szybko wokół. Znajdował się w wielkiej sali z marmurową podłogą i złotymi ścianami. Spojrzał za siebie. Ręce i nogi miał związane kolczastymi, ciemno złotymi kajdanami. Spróbował pokręcić nadgarstkami, ale kiedy jego skóra tylko zetknęła się z metalem zasyczał z bólu. Zaklął pod nosem. Poświęcony metal...wykłuwają go w niebiańskich kuźniach. Odwrócił się do swojej rozmówczyni. Nie zmieniła się przez te 10 lat. Jej ciemne, krótkie włosy sięgające ramion kontrastowały z identycznymi do jego - złotymi oczami. Uśmiechnęła się ukazując rząd białych zębów. Demon zmrużył oczy.
- Gdzie byłaś przez te wszystkie lata ... Ana? - zmierzył ją wzrokiem. Dziewczyna spojrzała na niego z politowaniem i palcem wskazującym wskazała sufit. Pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Po co mnie tu sprowadziłaś? - spytał. Ana zacisnęła usta i spojrzała w podłogę.
- Obiecaj mi jedno....cokolwiek to się stanie nie wiń mnie za to - prawie bezgłośnie wyszeptała. Chłopak nie zrozumiał i pytająco uniósł brwi. Jego siostra milczała. Po chwili do sali wszedł mężczyzna o złotych włosach i błękitnych oczach w białej szacie. Podszedł do Any i położył jej dłoń na ramieniu.
- Ana ... już czas - powiedział miękko po czym z pogardą spojrzał na Deave'a.
- Dobrze ... nie wiem czy dam rade, Otsu - pochyliła głowę i oparła ją na jego piersi.
- Może zrobię to za ciebie?
- Nie .. idź już lepiej - odsunęła się i ruszyła w stronę swojego brata. Anioł skinął głową i zniknął  za drzwiami, które zatrzasnęły się cicho. Dziewczyna podeszła do niego powoli, przekładając między palcami igłę ze złotą nicią. Deave otworzył szeroko oczy i wstrzymał oddech. Nie, to nie mogło się dziać na prawdę.
Nie mógł się ruszyć tylko otworzył szeroko oczy i wpatrywał się w Anę. Podeszła do niego i dotknęła jego policzka, po jej twarzy lały się łzy.
- Ja ... nie wiń mnie za to ... to...może trochę boleć - trzęsącą się ręką przyłożyła igłę do jego dolnej wargi.
W pierwszej chwili poczuł tylko ból. Po jego brodzie spłynęła cienka stróżka krwi.Potem następne ukłucie, i następne. Złote nici parzyły jego usta, ale on tylko patrzył pustym wzrokiem w dziewczynę. Czuł że wszystko na co pracował po prostu znika, rozpada się. Kiedy jego siostra skończyła jej usta drżały a po policzkach płynęły łzy.
- Przepraszam ... ale ja ... ja musiałam..- wyszeptała ocierając łzy rękawem szarej bluzy. Przytuliła go ostatni raz i wstała. Po jej wyjściu został sam. Nie mógł się pogodzić z myślą że on, Deave - zawsze wygadany i z zapasem charyzmy już nigdy nic nie powie. Na początku ta straszna cisza go denerwowała i czuł się nieswojo. Po jakimś czasie weszło dwóch rosłych mężczyzn oraz kobieta z batem. Spojrzała na niego i skinęła głową na pozostałych, podeszli bliżej. Kobieta o płomiennych włosach milcząc przejechała opuszkami palców po linii jego szczęki. Odwróciła jego głowę tak, że patrzył jej w oczy. Jego złote niegdyś oczy, teraz stonowane w bardzo ciemny złoty napotkały całe białe. Ona nie miała nawet źrenic, po prostu same białka. Zmrużyła oczy i uśmiechnęła się złowieszczo. Wstała i wyszła z komnaty. Odprowadził ją wzrokiem po czym spojrzał na dwie inne postacie. Mężczyźni mieli w dłoniach białe bicze, połyskujące poświęconym złotem. Uderzali go na zmianę zostawiając krwawe pręgi. W pewnym momencie krzyknął co oczywiście pogorszyło jego sytuacje. W końcu zostawili go. Oczywiście nie w tej wielkiej, wspaniałej sali tylko w małym pokoiku tylko z betonu. Rozwiązano go po czym przyczepiono na dłuższych łańcuchach do ściany. Stracił znowu przytomność.





piątek, 28 listopada 2014

Rozdział XI

Deave oparł się łokciami o balustradę balkonu i zapalił papierosa.Zaciągnął się, wyprostował i wypuścił dym ustami. Amil stanął obok niego i włożył ręce do kieszeni w nowych jeansach.Spojrzał na przyjaciela kątem oka.
- Znowu palisz? - odwrócił się i oparł plecami o balustradę patrząc ciemnowłosemu w oczy.
- Jakiś problem? To wypad - chłopak lekceważąco dmuchnął dymem w twarz Upadłego i szeroko się uśmiechnął. Tamten odwzajemnił uśmiech i ruchem ręki odgonił od siebie dym. Deave zapatrzył się w horyzont na którym malowały się już pierwsze oznaki świtu. Wciągnął głęboko nocne powietrze, ciesząc się w duchu że akademik mieści się na obrzeżach miasta akurat obok lasu. W pewnym momencie odwrócił się do brata Miyu i rzucił jakby od niechcenia :
- Z kim ty się tak zabawiałeś że uświniłeś mi całą kołdrę? - uśmiechnął się krzywo. Zapytany spojrzał w bok i się lekko zarumienił.
- Ze .... znajomymi - powiedział cicho i z namysłem. Demon zmrużył oczy.
- To ilu ich było? Hę?
- Noo ja... Jackyll i dwie koleżanki ... - powiedział unikając jego spojrzenia.
- co?! Czwórka? - krzyknął z niedowierzaniem ale zaraz się skarcił bo przecież obok śpi Miyu. 
- No tak ... bo...bo ja jestem BI - spojrzał mu niewinnie w oczy. Tamten prawie wypuścił papierosa z ręki i się cofnął do ściany. Tamten nie drgnął.
- Stary, wiedziałem że jesteś pedałem, ale żeby aż tak?! - Deave zaczął się śmiać, bo i tak wszystko potrafił akceptować.
-
- Ej! Ej! Kotuś, masz coś do bi? Poza tym ty też jesteś w moim typie.. - Amil też podzielił nastrój do śmiechu i prowokacyjnie mrugnął okiem. Oboje wybuchnęli śmiechem i przybili sobie "żółwika". Po dłuższej chwili uspokoili się trochę. Amil uśmiechnął się z przekąsem i rzucił do kumpla :
- Ej,  następnym razem wasze figle zostaną na mojej kasecie- zaśmiał się i w tej chwili na balkon weszła Miyu.
- Co? Jakie figle? - spytała unosząc brwi i krzyżując ręce na klatce piersiowej. Chłopacy spojrzeli na siebie i wszyscy znowu wybuchnęli śmiechem. Po chwili Deave wstał i ściągnął z siebie rozsuwaną bluze i założył ją na ramiona dziewczyny.
- Lepiej to ubierz, grzejniki padły - niby nie chcący musnął jej twarz i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Miyu uśmiechnęła się i wsunęła ramiona do rękawów. Wyglądała w tym jak małe dziecko. Jej chłopak spojrzał na nią i szeroko się uśmiechnął 
- Słodko wyglądasz, powinnaś częściej nosić moje ciuchy - chciał ją przytulić ale ta go odepchnęła. 
- Śmierdzisz papierosami, idź się umyj - spojrzała na niego z dołu. Deave skinął głową i ruszył ku łazience. 
Kiedy wyszedł rodzeństwo spojrzało na siebie i się uśmiechnęło. Siedzieli w ciszy oglądając jak rodzi się nowy dzień. Po półgodzinie zdecydowali się wrócić do domu. Miyu weszła pierwsze wpatrzona w podłogę. Kiedy podniosła wzrok z podekscytowania dostała krwotoku z nosa więc musiała się odwrócić. Jakoś udało jej się to zatamować i odwróciła się do niego. Wyglądał jak młody bóg : nagi,umięśniony tors, mokre włosy i TYLKO ręcznik przewiązany na biodrach. Wpatrywała się w niego maślanym wzrokiem ale zaraz sie opamiętała i siląc się na obojętność usiadła w fotelu. Chłopak zauważył ją i lekko się uśmiechnął po czym zniknął za drzwiami swojego pokoju. 

wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział X

Patrzyła zesztywniała jak jej brat i Deave wybiegli z pokoju. To wszystko ją przerastało. Czuła, że powoli kiełkuje w niej gniew na ciemnowłosego chłopaka. Żal,smutek to wszystko minęło ustępując miejsce furii. Co on sobie myśli, że ona nie może przytulać własnego brata? Zrobiła krok do przodu i zarzuciła na siebie bluzę. Spojrzała za okno po czym ruszyła w kierunku drzwi. wyszła na korytarz i podeszła do znajomych drzwi. Chciała najpierw zapukać ale zaraz uznała że nie jest tego wart, więc kopnęła drzwi, które otwarły się z rozmachem. Dojrzała go w półmroku, czytającego książkę przy świetle słabej lampki. Spojrzał na nią zaskoczony. Zatrzasnęła za sobą drzwi i szybkim krokiem podeszła do niego wrzeszcząc że jest beznadziejny, że go nienawidzi, że jest nikim. Deave nic nie mówił ale widać było że się w nim wszystko gotuje. W pewnym momencie popatrzył krzyczącej w oczy i chciał się bronić ale w odpowiedzi dostał tylko mocno "z liścia" tak że głowa odskoczyła mu w drugą stronę. Zaskoczony dotknął policzka i przechylił głowę w jej stronę. Zastanawiał się ile można krzyczeć i jak to wytrzymuje jej gardło. Wyprostował się i był już prawie przy twarzy dziewczyny. Mógłby ją uderzyć żeby się opamiętała, ale to nie leżało w jego zachowaniu. W pewnym momencie umilkła i spojrzała na niego oczami pełnymi żalu i nienawiści. Patrzyli tak przez chwile po czym stało się coś czego nigdy by się nie spodziewał. Miyu sama nie wiedziała dlaczego to zrobiła, ale złapała go za włosy i pocałowała. Przymknęła oczy i skupiła się na wyładowaniu na tym emocji. Sparaliżowanie Deave'a szybko minęło i odwzajemnił namiętnie pocałunek przyciągając ją do siebie. Czuła się dziwnie ale podobało jej się to. Nigdy jeszcze nikogo tak nie całowała. Zjechała dłonią na kark a druga ręka powędrowała pod jego koszulkę i napotkała umięśniony brzuch. Kiedy chłopak tylko to poczuł, jedną ręką rozwiązał jej włosy, które rozsypały się ciemną falą po jej plecach. Cały świat przestał istnieć. Oderwali się od siebie tylko na chwile. Miyu czuła że potwornie się rumieni i w duchu cieszyła się że w półmroku on tego nie widzi. Demon ściągnął z niej bluzę przez głowę i napawał się jej widokiem. Tak, podniecała go od zawsze. Dziewczyna poczuła trochę wstyd. Nikt jeszcze nie widział jej Topless. Przejechała znowu dłonią po jego umięśnionej klatce piersiowej i spojrzała w jego oczy. Żarzyły się jasnym złotem w którym było widać pożądanie. Przestraszyła się ale już po chwili leżała plecami na dywanie a nad nią wisiał Deave. Pocałował ją namiętnie. Odwzajemniła i przyciągnęła go do siebie. Chłopak delikatnie zaczął całować ją po szyi a ona sama cicho jęknęła z rozkoszy i przymknęła oczy. Jedna część jej umysł krzyczała ze wszystko idzie w złym kierunku i że może stać się coś złego, natomiast druga szeptała że go pragnie. Pół przytomna dostrzegła że jego jedna dłoń ściska jej, a druga powoli rozpina jej spodnie. Wiedziała że to się dzieje za szybko ale nie potrafiła się przeciw wstawić. Przejechała dłonią po jego plecach nadal go całując. W pewnej chwili chwyciła go za spodnie i pociągnęła je w dół, zostawiając chłopaka w samych bokserkach. Kiedy Deave poradził sobie z jej spodniami zostawiając ją w samej bieliźnie. Chłopak położył dłonie na jej staniku, co sprawiło że Miyu wciągnęła ze świstem powietrze. Już miało się stać coś, czego pragnęli oboje lecz nagle usłyszeli lekceważące parsknięcie. Odskoczyli od siebie jak poparzenie i spojrzeli w kierunku drzwi. Chłopak przeczesał złote włosy i zapalił światło. Para spojrzała na siebie i szybko rzucili się do ubierania ale Deave zdążył tylko założyć spodnie, a Miyu tylko przykryła się kocem. Amil usiadł na fotelu przed nimi i spojrzał na nich z rozbawieniem. Miyu spojrzała kątem oka na Deava i poczuła ze jest całkiem czerwona.
Demon spojrzał w bok z zakłopotaniem.
- Amatorzy ... -prychnął Amil przyglądając się swoim paznokciom - wy tak pierwszy raz?
- Ehm - Deave podrapał się w tył głowy - no .. tak
- Jak długo nas widziałeś ... ? - spojrzał niepewnie w jego stronę
- Praktycznie od początku, miałem zamiar przyjść i cię przeprosić ale .... byłeś już czymś zajęty więc nie chciałem przeszkadzać - wyszczerzył zęby w uśmiechu - ja bym to zrobił lepiej....Chłopak wstał i krytycznie spojrzał na siostrę. Dziewczyna dostrzegła to i jeszcze ciaśniej zawinęła się w koc.
- To ja może pójdę się ubrać .. - wstała i potykając się o róg koca poszła do swojego pokoju. Gdy tylko wyszła Deave rzucił się na Amila :
 - Pojebało cie? Spłoszyłeś mi ją ... - spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
- To masz pecha, jak nie umiałeś się zabrać do rzeczy to teraz żałuj - odepchnął go lekko od siebie i usiadł na dywanie. Ciemnowłosy zarzucił na nagi tors tylko rozpinaną bluzę i przeczesał zmierzwione włosy.Spojrzeli sobie w oczy i nawiązali niemą umowę że między nimi wszystko już załatwione. 

niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział IX

Amil ze smutkiem patrzał, jak jego przyjaciel wybiega zakrywając twarz ręką. Puścił Miyu. Czyżby tracił przyjaciela? Zacisnął wargi, tyle incydentów. A Deave był człowiekiem, nawet po śmierci będzie miał słabą psychikę człowieka. Blondyn się zamartwiał, tak naprawdę to od kruczowłosego zależała jego przyszłość.

 ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠

Amil kiedy został wykopany z nieba miał trafić do tak zwanych "Piekielnych ogni". Nie ważne, czy byłeś człowiekiem, aniołem czy innym stworzeniem musisz przez to przejść. Pamiętał, że okropnie się bał. Że słyszał krzyki tych, którzy w nim płonęli. Deave go przed tym uratował, ale za to sam Amil stał się jego niewolnikiem. Nie przeszkadzało mu to, zaprzyjaźnił cię z czarnowłosym. Wiedział, że on to przeżywał, chociaż zawsze zadawał sobie pytanie "Jak bardzo jest to bolesne?".Od zawsze czuł, że koleś był samotny. Teraz... Mógł to wszystko stracić? Deave go przygarnął, może stracić dom, umiejętności, może sam zniknąć. Jednak nie pobiegł za nim. Znał złą stronę swojego przyjaciela. Stał w miejscu i patrzał. Co innego mógł robić? Skrzyżował ręce. Zaczął sobie wyobrażać, jak płonie. Płonie w ogniu. Spojrzał na siostrę. Tylko ona mogłaby coś z nim zrobić. Ale czy chciała? Raczej nie. Też stała jak wmurowana.
- Zaraz wracam - Wyszeptał i wybiegł.
Nie do Deava jednak, tylko do parku. Natura pozwalała mu w spokoju pomyśleć. Westchnął ciężko. Co sobie w tedy pomyślał, gdy ich zobaczył? Jego mina mówiła sama do siebie, czyżby zapomniał, że są rodzeństwem? A może jego umysł specjalnie to odrzucił.
- Będzie dobrze, będzie dobrze, nic kurwa nie będzie - Kopnął w ławkę, nie czując po tym bólu - Ten moment zależy od mojej przyszłości, a ja użalam się nad sobą. Miałeś racje ojcze, jestem żałosny.
Spojrzał w kierunku nieba. Ileż razy też to słyszał? "Jesteś żałosny". Kiedyś nic nie potrafił zrobić i strasznie był przez to upokarzany. No cóż,życie jest ciężkie. Czas wracać. Obrócił się na pięcie i skierował w stronę akademika. Nie wiedział jeszcze, co zrobi, ale znając życie pewnie się schowa i przeczeka burzę. Tchórzostwo czasem się jednak opłaca

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział VIII

Usiadła na łóżku i otarła wierzchem dłoni resztki łez. Nie moge cały czas płakać - skarciła się w duchu. Pociągnęła nosem i położyła się na łóżku. Długo patrzyła w sufit i próbowała zebrać myśli. Amil wrócił... cieszyła się i jednocześnie czuła zażenowanie nową sytuacją. Mimowolnie myśli wróciły do Deava. Był demonem. Poczuła jak łzy zbierają się w kącikach oczu, więc odepchnęła wcześniejsze zdarzenia w najdalszy kąt umysłu. Uznała, że musi pomówić ze swoim bratem. Wstała z łóżka i cicho go zawołała. Tak jak myślała, po chwili zmaterializował się na fotelu przed nią. Jego słodki uśmiech przypomniał jej dzieciństwo, kiedy biegali razem po łące nieopodal gospodarstwa ich dziadków.
- Cześć siostrzyczko - spojrzał na nią.
- Amil...tęskniłam za tobą - upadła z powrotem na łóżko.
- Ja też ... wiesz że Ojciec nie usunął mi wspomnień? - uśmiech zniknął z jego twarzy i popatrzył na dziewczynę nieśmiało.
- To dlaczego nigdy się nie pojawiłeś? Wydawałoby się ze o mnie zapomniałeś! O mnie i o .... Otsu - wcześniejsza złość wyparowała. Wymienienie imienia starszego brata sprawiło że się wyprostował. Otsune zawsze budził w nim respekt i podziw.
- Zawsze o was myślę .... a w ogóle to lepiej by było gdybym po prostu zniknął ... - wstał i podszedł do okna.
- Nie mów tak ... to że jesteś najmłodszy nie znaczy że jesteś gorszy .. - popatrzyła na niego.
- Ta, jasne .... ty jesteś aniołem o cudownej mocy manipulacji, Otsuno jest w armii niebiańskiej a ja co? Demon...Upadły...żałuje tego - Spojrzał za okno. Po jego policzku popłynęła wielka łza. Pierwsza od czasu gdy stał się demonem. Dziewczyna wstała i podeszła bliżej do brata.Nie wiedziała co zrobić więc tylko stanęła obok i milczała. W pewnym momencie chłopak popatrzył na nią i delikatnie przytulił. Miyu odwzajemniła braterski uścisk. 
                                                     ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Deave siedział na fotelu i płakał. Tak, on Książe Piekieł płakał. Nienawidził samego siebie. Wiedział że nie możn się zabić bo normalne bronie na niego nie działają. Załował, tak cholernie żałował tego co powiedział Miyu. Owszem, bał się jej ale także kochał....i to bardzo. Wstał i podszedł do ściany. Zgasił światło i położył się na sofie. Czuł że skrzywdził kogoś, na kim mu zależało. Otworzył oczy i obiecał sobie że się za siebie weźmie, przeprosi Miyu. Wstał, i wyszedł na korytarz. Zawahał się tuż przed jej drzwiami, ale zapukał. Brak odpowiedzi. Popchnął drzwi palcami i bezgłośnie wszedł do środka. Zamknął za sobą drzwi układając w myślach jakieś sensowne przeprosiny ale kiedy się odwrócił zobaczył ich. Miyu i Amil stali i się przytulali. Wydał z siebie niekontrolowany dźwięk. Usłyszeli go i odsunęli od siebie. Cała trójka przyglądała się sobie z przerażeniem.

Rozdział VII

Trzasnął drzwiami od mieszkania i oparł się o nie. To nie tak miało być! Ale nie ważne ile by w duchu przeklinał, i tak by nic nie wskórał, nic nie zmienił. A wszystko przez co, że laska nie usłyszała całego zdania. Przeczesał obiema rękami włosy myśląc, co robić. Postanowił się położyć, grasująca burza może naprawdę przestraszyć. Miał już bezwładnie opadnąć na łóżko, gdy zauważył, że... kołdra jest cała mokra. Chwycił ją za dwa suche rogi i roztargał w napadzie złości.
- Amil! Jebany pedale - Warknął.
Otworzył okno i wszystko wyrzucił, a niech komuś spadnie na balkon. W tym samym momencie piorun uderzył w spadającą pierzynę. Siła wyższe go chyba nie lubią, zaśmiał się. Mocno wychylając się w oknie spojrzał w bok. Miyu nie domknęła okna, miał szansę to wykorzystać. Stanął na parapetu, uważając na mocny deszcz i błyskawice. Przylepiając się do ściany przeskoczył na parapet mieszkania obok i dyskretnie wkradł się do domu. Chwila wystarczyła, by był cały przemoczony. Prychnął. Niebieskooka nie obrazi się, jak dywan będzie trochę mokry? Zapalił światło i przykucnął przed jej łóżkiem. Tak słodko spała. Musiał ją wybudzić, w końcu nie będzie korzystał z jej domu podczas, gdy śpi. Coś go popchnęło. A może sam chciał? Uniósł się na stopach i musnął jej wargi, patrząc z satysfakcją jak się budzi. Robił tak gh... zresztą nie ważne. Spojrzała na niego zdziwiona, zaraz po tym zorientowała się, co zrobił. Dotknęła opuszkami ust swoje wargi. On ją tak... na serio? I jeszcze się głupi szczerzy. Wrrrr. Wstał i usiadł koło niej. Oparł głowę o ścianę i zerknął na nią kątem oka. Zdecydowanie - Nie jest ani romantykiem, ani flirciarzem. I ten i ten by wiedział, co robić. On nie wie, jak zacząć rozmowę, kiepsko.
- Nadal masz focha? - Zapytał, krzyżując ręce.
- Yhmm... nie. Nie jestem wściekła, tylko rozczarowana... - Oplotła rękami nogi - Myślisz, że wszystko co robisz, jest uczciwe?
Otworzył szeroko oczy. Ona wie, że on jest ten teges? A więc nie wszystkie kobiety są pomyłką ewolucji.
- Więc wiesz? Mogłem się tego spodziewać... Jeżeli wiesz tyle o mnie, może powiesz mi coś o sobie? Zrozumiem, jeżeli nie zechcesz...
"Ponieważ nikt nie chce się wyspowiadać demonowi", zawieruszyło mu się w głowie. Jedynym, który z chęcią mu się wyspowiadał jako istota boska, to Amil. Dlatego też on przyjął go pod swoje "skrzydła". Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Nie ważne, jak bym się starała, jakaś część mnie mówi, że chce ci powiedzieć wszystkie informacje, to dziwne. Może to moja anielska strona to mówi?
Jego oczy poczerniały.
- Co masz na myśli?
- Jestem aniołem, Deave.
Czuł, jakby coś go niszczyło od środka. Miał wrażenie, że nigdy jej nie kochał, tylko jej anielską stronę. To go zabolało. Tak właściwie, to czemu myślał, że kogokolwiek kochał? Książe Piekieł zakochany w kimś, poza samym sobą? To niedorzeczne, nielogiczne. Bruknął tylko coś w stylu "Nara" i próbował uciec, albo przynajmniej się wybudzoć. Anioły są wszędzie. Przynajmniej mówiła o czymś innym a nie o tym, że jest demonem. Ufff.. Gdyby wiedziała już by chodził z zaszytymi ustami, a nie może pozwolić sobie je zaszyć, za nic. Ona też w to nie umiała uwierzyć. Wyspowiada się, a on... Ucieka? Co to za facet? Wybiegła za nim na korytarz. Nie ma go. Zapukała do drzwi obok. Może tam będzie? W końcu to jego pokój. Zapukała. Zero odpowiedzi. Mimo wszystko wiedziała, że on tam jest. Pociągnęła za klamkę, drzwi były otwarte. Amator w ucieczkach. Co go tak zestresowało, że nie pomyślał o podstawowych sprawach? Weszła, a to, co zobaczyło zniszczyło jej najśmielsze oczekiwania. Siedział na fotelu, patrząc się na nią czarnymi, pustymi oczami. Jeszcze przed chwilą one były jadowicie żółte, a teraz? Czarne, puste, straszne. Więc tak wygląda Demon. Ale to nie w pełnej odsłonie, w pełnej ma rogi. Może oczy zmieniają się pod wpływem negatywnych uczuć? Teraz zorientowała się, którym demonem on był. Wszyscy kazali, by po spotkaniu go natychmiast zaszyć mu usta.
- A więc to tak... - Spojrzała na swoje stopy.
- Znikaj...
- Myślałam, że mnie kochasz... Przynajmniej tyle razy to powtarzałeś...
- Miłość? Między aniołem i demonem? - Zaśmiał się -  To nie istnieje. Dobro i zło, to nazwajem się przyciąga. My się przyciągamy - Zrobił smutną minę.
Zacisnęła wargi, to nie może się tak skończyć.
- Myślisz, że wybrałam własne pochodzenie?
- Tu nie chodzi o ciebie, tylko o mnie. Sam wybrałem bycie demonem.SAM! Całkiem sam. Ale, anioły są sztuczne. Istoty doskonalsze od ludzi, są wszędzie! Ty, Amil... Gdzie nie spojrzysz, tam zobaczysz anioła! To jest męczące!
- Po prostu się boisz - Czuła, jak kąciki oczu napełniają się jej łzami.
- Wmawiaj to sobie. Tak czy inaczej, nie chcę cię widzieć. Nara - Zamachał z sarkastycznym uśmiechem.
- Tak to ma wyglądać? Odrzucasz mnie, bo co? Jeżeli tak to ma być, to do zobaczenia. Cześć - Dała się ponieść emocją.
Łzy leciały z niej strumieniami, szybko wybiegła, by nie wykazać tak bardzo słabości. Deave jest teraz jej wrogiem. Nienawidzi go, a jednak tak bardzo ją zranił, tak bardzo chce się wybudzić z tego koszmaru, albo przynajmniej zapomnieć, że on w ogóle istniał. On nadal patrzał na drzwi, zaraz potem skulił się na ziemi, łapiąc się rękami za głowę. Sam płakał. Tą całą rozmowę nadal słyszał, brzęczała mu w głowie, będąc jeszcze głośniejsza. Rozrywało go od środka, ubolewał nad własną głupotą. Ale już czas, by ją znienawidził.

♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ 

Weszła do swojego mieszkania. W tej samej chwili ktoś ją przytulił. Odepchnęła się od chłopaka, nie chciała mieć do czynienia z płcią przeciwną. Zauważyła blondyna, i to znajomego. Był tak samo smutny jak ona. 
- Spokojnie Miyu, to ja... Amil... Chcę ci powiedzieć, że cieszę się, że tak się to skończyło...
Stała w ciszy. Co? Co on wygaduje?
- Mimo wszystko boli mnie twoje cierpienie... Myślę, że - Podrapał się po głowie - mój przyjaciel nie był dla ciebie dobrą partią, jest prawdziwym potworem. Mimo wszystko jestem po twojej stro...
- Amil, mam dość. Chcę być sama. Wypad, wynocha! - Wrzasnęła.
Skinął głową i rozpłynął się w powietrzu. Upadła na kolana powtarzając sobie pytanie "Dlaczego?!". Nawet jej brat swoim przemówieniem pogorszył stan jej psychiki. Powoli wymiękała, to ją przerastało...

niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział VI

Po wszystkich tych zdarzeniach z komisariatem, wreszcie wróciła do domu. Zatrzasnęła za sobą drzwi, rzuciła w kąt torbę i usiadła na dywanie opierając się o ścianę. Ktoś cicho zapukał do jej drzwi ale ona tylko rzuciła w drzwi butem, więc pukanie ustało. W tej chwili najbardziej na świecie chciała być sama. Przyciągnęła do siebie nogi i oplotła je ramionami. Czuła, że musi przemyśleć niektóre sprawy...szczególnie te, które ostatnio wymknęły się spod kontroli. Oparła brodę na kolanach i zapatrzyła się w przeciwną ścianę, a na niej wisiał ten cholerny łapacz snów. I znowu jej myśli wróciły do Deava. Przez jej głowę przelatywały wspomnienia: jego wzrok kiedy na nią patrzył, uśmiech, także to kiedy ją przytulił. Mimo iż chciała wymazać ostatnie, nie mogła zapomnieć kiedy śledczym powiedział to co ją tak bardzo zraniło. Myślała że on ją kocha bo ... w sumie dlaczego on miał ją kochać? Przecież mógł mieć każdą. Mocniej ścisnęła do siebie nogi i zjechała spojrzeniem ze ściany na podłogę. Poczuła, że drgają jej wargi a po policzkach zaczynają płynąć gorzkie łzy. Zacisnęła mocno powieki i cicho szlochała.
                                                                    ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
- Ale ja prosiłem o jakieś konkrety ... - Deave odchylił głowę do tyłu westchnął głęboko.
- To co byś chciał o niej wiedzieć? - Amil z rozdrażnieniem przerzucał kartki akt Miyu Walkers.
- Ma rodzeństwo? - ciemnowłosy rzucił przelotne spojrzenie za okno, gdzie zaczynało padać.
- Wychodzi na to że tak ... ma brata, który zginął w wypadku.-Upadły leniwie prześlizgnął się po równym piśmie. W pewnym momencie znieruchomiał i prawie wywrócił się do tyłu, a siedział na oparciu fotela.
- Co ci? - Deave nawet nie drgnął tylko spojrzał pobłażliwie na przyjaciela. W końcu wstał i podszedł siadając obok. 
- Ja...ja...jestem jej drugim bratem ...... - wyszeptał przerażony Amil, patrząc się w akta - to....to musi być pomyłka... Zaskoczony Deave tylko uniósł brwi.
- To ... gratulacje brachu - uśmiechnął się krzywo ale zaraz również otworzył szeroko oczy, bo dopiero teraz do niego dotarło.
- Ale że Miyu? Ty jesteś ... jej bratem? - przeczesał włosy obiema rękami. Po chwili już wiedział jak to dobrze wykorzystać.
- Wyciągniesz od niej informacje ... - uśmiechnął się tajemniczo. Jasno włosy nic nie odpowiedział.
                                                                     ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Po jakimś czasie Miyu wstała z opuchniętymi, czerwonym oczami aby znaleźć telefon. Poczuła że musi porozmawiać z Haruto, wygadać się jedynej zaufanej osobie. Dopiero po czwartym sygnale odebrał. Usłyszała znajomy głos i mimowolnie się uśmiechnęła. Siedziała wciśnięta w fotel i wyżalała się mu, nie zwracając uwagi na to, ile czasu już minęło. Wokół panowała ciemność, co jakiś czas przerywana blaskiem błyskawicy. Krople deszczu rytmicznie uderzały o szybę, tworząc swego rodzaju muzykę. Pożegnała się i rozłączyła. Długo patrzyła się na zdjęcie kontaktowe, przedstawiające uśmiechniętego Ru. Odłożyła telefon na stolik i przykryła się niebieskim kocem. Spojrzała za okno. Niebo płacze. Zawsze tak myślała kiedy widziała deszcz. Pomyślała o swoim ojcu. Tęskniła za nim. Zawsze zastanawiała się czy kiedykolwiek o niej myśli. Po chwili jej serce przeszył ból, gdy pomyślała o Amilu, jej młodszym bracie. Brakowało jej go. Wychowywała się z nim i z Otsu. On także była aniołem ale zbuntował się, więc Razjel wymazał mu wspomnienia. Wiedziała że stał się Upadłym ale i tak za nim tęskniła, nie ważne że był demonem. Znowu spojrzała za okno. Zastanawiała się kiedy znów spotka Otsu, on postanowił zostać w armii niebiańskiej. Położyła się na kanapie i przykryła szczelnie kocem. Deszcz padający coraz bardziej, stukał w okno i działał na nią jak kołysanka.