niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział VI

Po wszystkich tych zdarzeniach z komisariatem, wreszcie wróciła do domu. Zatrzasnęła za sobą drzwi, rzuciła w kąt torbę i usiadła na dywanie opierając się o ścianę. Ktoś cicho zapukał do jej drzwi ale ona tylko rzuciła w drzwi butem, więc pukanie ustało. W tej chwili najbardziej na świecie chciała być sama. Przyciągnęła do siebie nogi i oplotła je ramionami. Czuła, że musi przemyśleć niektóre sprawy...szczególnie te, które ostatnio wymknęły się spod kontroli. Oparła brodę na kolanach i zapatrzyła się w przeciwną ścianę, a na niej wisiał ten cholerny łapacz snów. I znowu jej myśli wróciły do Deava. Przez jej głowę przelatywały wspomnienia: jego wzrok kiedy na nią patrzył, uśmiech, także to kiedy ją przytulił. Mimo iż chciała wymazać ostatnie, nie mogła zapomnieć kiedy śledczym powiedział to co ją tak bardzo zraniło. Myślała że on ją kocha bo ... w sumie dlaczego on miał ją kochać? Przecież mógł mieć każdą. Mocniej ścisnęła do siebie nogi i zjechała spojrzeniem ze ściany na podłogę. Poczuła, że drgają jej wargi a po policzkach zaczynają płynąć gorzkie łzy. Zacisnęła mocno powieki i cicho szlochała.
                                                                    ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
- Ale ja prosiłem o jakieś konkrety ... - Deave odchylił głowę do tyłu westchnął głęboko.
- To co byś chciał o niej wiedzieć? - Amil z rozdrażnieniem przerzucał kartki akt Miyu Walkers.
- Ma rodzeństwo? - ciemnowłosy rzucił przelotne spojrzenie za okno, gdzie zaczynało padać.
- Wychodzi na to że tak ... ma brata, który zginął w wypadku.-Upadły leniwie prześlizgnął się po równym piśmie. W pewnym momencie znieruchomiał i prawie wywrócił się do tyłu, a siedział na oparciu fotela.
- Co ci? - Deave nawet nie drgnął tylko spojrzał pobłażliwie na przyjaciela. W końcu wstał i podszedł siadając obok. 
- Ja...ja...jestem jej drugim bratem ...... - wyszeptał przerażony Amil, patrząc się w akta - to....to musi być pomyłka... Zaskoczony Deave tylko uniósł brwi.
- To ... gratulacje brachu - uśmiechnął się krzywo ale zaraz również otworzył szeroko oczy, bo dopiero teraz do niego dotarło.
- Ale że Miyu? Ty jesteś ... jej bratem? - przeczesał włosy obiema rękami. Po chwili już wiedział jak to dobrze wykorzystać.
- Wyciągniesz od niej informacje ... - uśmiechnął się tajemniczo. Jasno włosy nic nie odpowiedział.
                                                                     ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Po jakimś czasie Miyu wstała z opuchniętymi, czerwonym oczami aby znaleźć telefon. Poczuła że musi porozmawiać z Haruto, wygadać się jedynej zaufanej osobie. Dopiero po czwartym sygnale odebrał. Usłyszała znajomy głos i mimowolnie się uśmiechnęła. Siedziała wciśnięta w fotel i wyżalała się mu, nie zwracając uwagi na to, ile czasu już minęło. Wokół panowała ciemność, co jakiś czas przerywana blaskiem błyskawicy. Krople deszczu rytmicznie uderzały o szybę, tworząc swego rodzaju muzykę. Pożegnała się i rozłączyła. Długo patrzyła się na zdjęcie kontaktowe, przedstawiające uśmiechniętego Ru. Odłożyła telefon na stolik i przykryła się niebieskim kocem. Spojrzała za okno. Niebo płacze. Zawsze tak myślała kiedy widziała deszcz. Pomyślała o swoim ojcu. Tęskniła za nim. Zawsze zastanawiała się czy kiedykolwiek o niej myśli. Po chwili jej serce przeszył ból, gdy pomyślała o Amilu, jej młodszym bracie. Brakowało jej go. Wychowywała się z nim i z Otsu. On także była aniołem ale zbuntował się, więc Razjel wymazał mu wspomnienia. Wiedziała że stał się Upadłym ale i tak za nim tęskniła, nie ważne że był demonem. Znowu spojrzała za okno. Zastanawiała się kiedy znów spotka Otsu, on postanowił zostać w armii niebiańskiej. Położyła się na kanapie i przykryła szczelnie kocem. Deszcz padający coraz bardziej, stukał w okno i działał na nią jak kołysanka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz