Deave oparł się łokciami o balustradę balkonu i zapalił papierosa.Zaciągnął się, wyprostował i wypuścił dym ustami. Amil stanął obok niego i włożył ręce do kieszeni w nowych jeansach.Spojrzał na przyjaciela kątem oka.
- Znowu palisz? - odwrócił się i oparł plecami o balustradę patrząc ciemnowłosemu w oczy.
- Jakiś problem? To wypad - chłopak lekceważąco dmuchnął dymem w twarz Upadłego i szeroko się uśmiechnął. Tamten odwzajemnił uśmiech i ruchem ręki odgonił od siebie dym. Deave zapatrzył się w horyzont na którym malowały się już pierwsze oznaki świtu. Wciągnął głęboko nocne powietrze, ciesząc się w duchu że akademik mieści się na obrzeżach miasta akurat obok lasu. W pewnym momencie odwrócił się do brata Miyu i rzucił jakby od niechcenia :
- Z kim ty się tak zabawiałeś że uświniłeś mi całą kołdrę? - uśmiechnął się krzywo. Zapytany spojrzał w bok i się lekko zarumienił.
- Ze .... znajomymi - powiedział cicho i z namysłem. Demon zmrużył oczy.
- To ilu ich było? Hę?
- Noo ja... Jackyll i dwie koleżanki ... - powiedział unikając jego spojrzenia.
- co?! Czwórka? - krzyknął z niedowierzaniem ale zaraz się skarcił bo przecież obok śpi Miyu.
- No tak ... bo...bo ja jestem BI - spojrzał mu niewinnie w oczy. Tamten prawie wypuścił papierosa z ręki i się cofnął do ściany. Tamten nie drgnął.
- Stary, wiedziałem że jesteś pedałem, ale żeby aż tak?! - Deave zaczął się śmiać, bo i tak wszystko potrafił akceptować.
-
- Ej! Ej! Kotuś, masz coś do bi? Poza tym ty też jesteś w moim typie.. - Amil też podzielił nastrój do śmiechu i prowokacyjnie mrugnął okiem. Oboje wybuchnęli śmiechem i przybili sobie "żółwika". Po dłuższej chwili uspokoili się trochę. Amil uśmiechnął się z przekąsem i rzucił do kumpla :
- Ej, następnym razem wasze figle zostaną na mojej kasecie- zaśmiał się i w tej chwili na balkon weszła Miyu.
- Co? Jakie figle? - spytała unosząc brwi i krzyżując ręce na klatce piersiowej. Chłopacy spojrzeli na siebie i wszyscy znowu wybuchnęli śmiechem. Po chwili Deave wstał i ściągnął z siebie rozsuwaną bluze i założył ją na ramiona dziewczyny.
- Lepiej to ubierz, grzejniki padły - niby nie chcący musnął jej twarz i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Miyu uśmiechnęła się i wsunęła ramiona do rękawów. Wyglądała w tym jak małe dziecko. Jej chłopak spojrzał na nią i szeroko się uśmiechnął
- Słodko wyglądasz, powinnaś częściej nosić moje ciuchy - chciał ją przytulić ale ta go odepchnęła.
- Śmierdzisz papierosami, idź się umyj - spojrzała na niego z dołu. Deave skinął głową i ruszył ku łazience.
Kiedy wyszedł rodzeństwo spojrzało na siebie i się uśmiechnęło. Siedzieli w ciszy oglądając jak rodzi się nowy dzień. Po półgodzinie zdecydowali się wrócić do domu. Miyu weszła pierwsze wpatrzona w podłogę. Kiedy podniosła wzrok z podekscytowania dostała krwotoku z nosa więc musiała się odwrócić. Jakoś udało jej się to zatamować i odwróciła się do niego. Wyglądał jak młody bóg : nagi,umięśniony tors, mokre włosy i TYLKO ręcznik przewiązany na biodrach. Wpatrywała się w niego maślanym wzrokiem ale zaraz sie opamiętała i siląc się na obojętność usiadła w fotelu. Chłopak zauważył ją i lekko się uśmiechnął po czym zniknął za drzwiami swojego pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz