Deave oparł się łokciami o balustradę balkonu i zapalił papierosa.Zaciągnął się, wyprostował i wypuścił dym ustami. Amil stanął obok niego i włożył ręce do kieszeni w nowych jeansach.Spojrzał na przyjaciela kątem oka.
- Znowu palisz? - odwrócił się i oparł plecami o balustradę patrząc ciemnowłosemu w oczy.
- Jakiś problem? To wypad - chłopak lekceważąco dmuchnął dymem w twarz Upadłego i szeroko się uśmiechnął. Tamten odwzajemnił uśmiech i ruchem ręki odgonił od siebie dym. Deave zapatrzył się w horyzont na którym malowały się już pierwsze oznaki świtu. Wciągnął głęboko nocne powietrze, ciesząc się w duchu że akademik mieści się na obrzeżach miasta akurat obok lasu. W pewnym momencie odwrócił się do brata Miyu i rzucił jakby od niechcenia :
- Z kim ty się tak zabawiałeś że uświniłeś mi całą kołdrę? - uśmiechnął się krzywo. Zapytany spojrzał w bok i się lekko zarumienił.
- Ze .... znajomymi - powiedział cicho i z namysłem. Demon zmrużył oczy.
- To ilu ich było? Hę?
- Noo ja... Jackyll i dwie koleżanki ... - powiedział unikając jego spojrzenia.
- co?! Czwórka? - krzyknął z niedowierzaniem ale zaraz się skarcił bo przecież obok śpi Miyu.
- No tak ... bo...bo ja jestem BI - spojrzał mu niewinnie w oczy. Tamten prawie wypuścił papierosa z ręki i się cofnął do ściany. Tamten nie drgnął.
- Stary, wiedziałem że jesteś pedałem, ale żeby aż tak?! - Deave zaczął się śmiać, bo i tak wszystko potrafił akceptować.
-
- Ej! Ej! Kotuś, masz coś do bi? Poza tym ty też jesteś w moim typie.. - Amil też podzielił nastrój do śmiechu i prowokacyjnie mrugnął okiem. Oboje wybuchnęli śmiechem i przybili sobie "żółwika". Po dłuższej chwili uspokoili się trochę. Amil uśmiechnął się z przekąsem i rzucił do kumpla :
- Ej, następnym razem wasze figle zostaną na mojej kasecie- zaśmiał się i w tej chwili na balkon weszła Miyu.
- Co? Jakie figle? - spytała unosząc brwi i krzyżując ręce na klatce piersiowej. Chłopacy spojrzeli na siebie i wszyscy znowu wybuchnęli śmiechem. Po chwili Deave wstał i ściągnął z siebie rozsuwaną bluze i założył ją na ramiona dziewczyny.
- Lepiej to ubierz, grzejniki padły - niby nie chcący musnął jej twarz i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Miyu uśmiechnęła się i wsunęła ramiona do rękawów. Wyglądała w tym jak małe dziecko. Jej chłopak spojrzał na nią i szeroko się uśmiechnął
- Słodko wyglądasz, powinnaś częściej nosić moje ciuchy - chciał ją przytulić ale ta go odepchnęła.
- Śmierdzisz papierosami, idź się umyj - spojrzała na niego z dołu. Deave skinął głową i ruszył ku łazience.
Kiedy wyszedł rodzeństwo spojrzało na siebie i się uśmiechnęło. Siedzieli w ciszy oglądając jak rodzi się nowy dzień. Po półgodzinie zdecydowali się wrócić do domu. Miyu weszła pierwsze wpatrzona w podłogę. Kiedy podniosła wzrok z podekscytowania dostała krwotoku z nosa więc musiała się odwrócić. Jakoś udało jej się to zatamować i odwróciła się do niego. Wyglądał jak młody bóg : nagi,umięśniony tors, mokre włosy i TYLKO ręcznik przewiązany na biodrach. Wpatrywała się w niego maślanym wzrokiem ale zaraz sie opamiętała i siląc się na obojętność usiadła w fotelu. Chłopak zauważył ją i lekko się uśmiechnął po czym zniknął za drzwiami swojego pokoju.
piątek, 28 listopada 2014
wtorek, 25 listopada 2014
Rozdział X
Patrzyła zesztywniała jak jej brat i Deave wybiegli z pokoju. To
wszystko ją przerastało. Czuła, że powoli kiełkuje w niej gniew na
ciemnowłosego chłopaka. Żal,smutek to wszystko minęło ustępując miejsce
furii. Co on sobie myśli, że ona nie może przytulać własnego brata?
Zrobiła krok do przodu i zarzuciła na siebie bluzę. Spojrzała za okno po
czym ruszyła w kierunku drzwi. wyszła na korytarz i podeszła do
znajomych drzwi. Chciała najpierw zapukać ale zaraz uznała że nie jest
tego wart, więc kopnęła drzwi, które otwarły się z rozmachem. Dojrzała
go w półmroku, czytającego książkę przy świetle słabej lampki. Spojrzał
na nią zaskoczony. Zatrzasnęła za sobą drzwi i szybkim krokiem podeszła
do niego wrzeszcząc że jest beznadziejny, że go nienawidzi, że jest
nikim. Deave nic nie mówił ale widać było że się w nim wszystko gotuje. W
pewnym momencie popatrzył krzyczącej w oczy i chciał się bronić ale w
odpowiedzi dostał tylko mocno "z liścia" tak że głowa odskoczyła mu w
drugą stronę. Zaskoczony dotknął policzka i przechylił głowę w jej
stronę. Zastanawiał się ile można krzyczeć i jak to wytrzymuje jej
gardło. Wyprostował się i był już prawie przy twarzy dziewczyny. Mógłby
ją uderzyć żeby się opamiętała, ale to nie leżało w jego zachowaniu. W
pewnym momencie umilkła i spojrzała na niego oczami pełnymi żalu i
nienawiści. Patrzyli tak przez chwile po czym stało się coś czego nigdy
by się nie spodziewał. Miyu sama nie wiedziała dlaczego to zrobiła, ale
złapała go za włosy i pocałowała. Przymknęła oczy i skupiła się na
wyładowaniu na tym emocji. Sparaliżowanie Deave'a szybko minęło i
odwzajemnił namiętnie pocałunek przyciągając ją do siebie. Czuła się
dziwnie ale podobało jej się to. Nigdy jeszcze nikogo tak nie całowała.
Zjechała dłonią na kark a druga ręka powędrowała pod jego koszulkę i
napotkała umięśniony brzuch. Kiedy chłopak tylko to poczuł, jedną ręką
rozwiązał jej włosy, które rozsypały się ciemną falą po jej plecach.
Cały świat przestał istnieć. Oderwali się od siebie tylko na chwile.
Miyu czuła że potwornie się rumieni i w duchu cieszyła się że w półmroku
on tego nie widzi. Demon ściągnął z niej bluzę przez głowę i napawał
się jej widokiem. Tak, podniecała go od zawsze. Dziewczyna poczuła
trochę wstyd. Nikt jeszcze nie widział jej Topless. Przejechała znowu
dłonią po jego umięśnionej klatce piersiowej i spojrzała w jego oczy.
Żarzyły się jasnym złotem w którym było widać pożądanie. Przestraszyła
się ale już po chwili leżała plecami na dywanie a nad nią wisiał Deave.
Pocałował ją namiętnie. Odwzajemniła i przyciągnęła go do siebie.
Chłopak delikatnie zaczął całować ją po szyi a ona sama cicho jęknęła z
rozkoszy i przymknęła oczy. Jedna część jej umysł krzyczała ze wszystko
idzie w złym kierunku i że może stać się coś złego, natomiast druga
szeptała że go pragnie. Pół przytomna dostrzegła że jego jedna dłoń
ściska jej, a druga powoli rozpina jej spodnie. Wiedziała że to się
dzieje za szybko ale nie potrafiła się przeciw wstawić. Przejechała
dłonią po jego plecach nadal go całując. W pewnej chwili chwyciła go za
spodnie i pociągnęła je w dół, zostawiając chłopaka w samych bokserkach.
Kiedy Deave poradził sobie z jej spodniami zostawiając ją w samej
bieliźnie. Chłopak położył dłonie na jej staniku, co sprawiło że Miyu
wciągnęła ze świstem powietrze. Już miało się stać coś, czego pragnęli
oboje lecz nagle usłyszeli lekceważące parsknięcie. Odskoczyli od siebie
jak poparzenie i spojrzeli w kierunku drzwi. Chłopak przeczesał złote
włosy i zapalił światło. Para spojrzała na siebie i szybko rzucili się
do ubierania ale Deave zdążył tylko założyć spodnie, a Miyu tylko
przykryła się kocem. Amil usiadł na fotelu przed nimi i spojrzał na nich
z rozbawieniem. Miyu spojrzała kątem oka na Deava i poczuła ze jest
całkiem czerwona.
Demon spojrzał w bok z zakłopotaniem.
- Amatorzy ... -prychnął Amil przyglądając się swoim paznokciom - wy tak pierwszy raz?
- Ehm - Deave podrapał się w tył głowy - no .. tak
- Jak długo nas widziałeś ... ? - spojrzał niepewnie w jego stronę
- Praktycznie od początku, miałem zamiar przyjść i cię przeprosić ale .... byłeś już czymś zajęty więc nie chciałem przeszkadzać - wyszczerzył zęby w uśmiechu - ja bym to zrobił lepiej....Chłopak wstał i krytycznie spojrzał na siostrę. Dziewczyna dostrzegła to i jeszcze ciaśniej zawinęła się w koc.
- To ja może pójdę się ubrać .. - wstała i potykając się o róg koca poszła do swojego pokoju. Gdy tylko wyszła Deave rzucił się na Amila :
- Pojebało cie? Spłoszyłeś mi ją ... - spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
- To masz pecha, jak nie umiałeś się zabrać do rzeczy to teraz żałuj - odepchnął go lekko od siebie i usiadł na dywanie. Ciemnowłosy zarzucił na nagi tors tylko rozpinaną bluzę i przeczesał zmierzwione włosy.Spojrzeli sobie w oczy i nawiązali niemą umowę że między nimi wszystko już załatwione.
Demon spojrzał w bok z zakłopotaniem.
- Amatorzy ... -prychnął Amil przyglądając się swoim paznokciom - wy tak pierwszy raz?
- Ehm - Deave podrapał się w tył głowy - no .. tak
- Jak długo nas widziałeś ... ? - spojrzał niepewnie w jego stronę
- Praktycznie od początku, miałem zamiar przyjść i cię przeprosić ale .... byłeś już czymś zajęty więc nie chciałem przeszkadzać - wyszczerzył zęby w uśmiechu - ja bym to zrobił lepiej....Chłopak wstał i krytycznie spojrzał na siostrę. Dziewczyna dostrzegła to i jeszcze ciaśniej zawinęła się w koc.
- To ja może pójdę się ubrać .. - wstała i potykając się o róg koca poszła do swojego pokoju. Gdy tylko wyszła Deave rzucił się na Amila :
- Pojebało cie? Spłoszyłeś mi ją ... - spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
- To masz pecha, jak nie umiałeś się zabrać do rzeczy to teraz żałuj - odepchnął go lekko od siebie i usiadł na dywanie. Ciemnowłosy zarzucił na nagi tors tylko rozpinaną bluzę i przeczesał zmierzwione włosy.Spojrzeli sobie w oczy i nawiązali niemą umowę że między nimi wszystko już załatwione.
niedziela, 23 listopada 2014
Rozdział IX
Amil ze smutkiem patrzał, jak jego przyjaciel wybiega zakrywając twarz ręką. Puścił Miyu. Czyżby tracił przyjaciela? Zacisnął wargi, tyle incydentów. A Deave był człowiekiem, nawet po śmierci będzie miał słabą psychikę człowieka. Blondyn się zamartwiał, tak naprawdę to od kruczowłosego zależała jego przyszłość.
Amil kiedy został wykopany z nieba miał trafić do tak zwanych "Piekielnych ogni". Nie ważne, czy byłeś człowiekiem, aniołem czy innym stworzeniem musisz przez to przejść. Pamiętał, że okropnie się bał. Że słyszał krzyki tych, którzy w nim płonęli. Deave go przed tym uratował, ale za to sam Amil stał się jego niewolnikiem. Nie przeszkadzało mu to, zaprzyjaźnił cię z czarnowłosym. Wiedział, że on to przeżywał, chociaż zawsze zadawał sobie pytanie "Jak bardzo jest to bolesne?".Od zawsze czuł, że koleś był samotny. Teraz... Mógł to wszystko stracić? Deave go przygarnął, może stracić dom, umiejętności, może sam zniknąć. Jednak nie pobiegł za nim. Znał złą stronę swojego przyjaciela. Stał w miejscu i patrzał. Co innego mógł robić? Skrzyżował ręce. Zaczął sobie wyobrażać, jak płonie. Płonie w ogniu. Spojrzał na siostrę. Tylko ona mogłaby coś z nim zrobić. Ale czy chciała? Raczej nie. Też stała jak wmurowana.
- Zaraz wracam - Wyszeptał i wybiegł.
Nie do Deava jednak, tylko do parku. Natura pozwalała mu w spokoju pomyśleć. Westchnął ciężko. Co sobie w tedy pomyślał, gdy ich zobaczył? Jego mina mówiła sama do siebie, czyżby zapomniał, że są rodzeństwem? A może jego umysł specjalnie to odrzucił.
- Będzie dobrze, będzie dobrze, nic kurwa nie będzie - Kopnął w ławkę, nie czując po tym bólu - Ten moment zależy od mojej przyszłości, a ja użalam się nad sobą. Miałeś racje ojcze, jestem żałosny.
Spojrzał w kierunku nieba. Ileż razy też to słyszał? "Jesteś żałosny". Kiedyś nic nie potrafił zrobić i strasznie był przez to upokarzany. No cóż,życie jest ciężkie. Czas wracać. Obrócił się na pięcie i skierował w stronę akademika. Nie wiedział jeszcze, co zrobi, ale znając życie pewnie się schowa i przeczeka burzę. Tchórzostwo czasem się jednak opłaca
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Amil kiedy został wykopany z nieba miał trafić do tak zwanych "Piekielnych ogni". Nie ważne, czy byłeś człowiekiem, aniołem czy innym stworzeniem musisz przez to przejść. Pamiętał, że okropnie się bał. Że słyszał krzyki tych, którzy w nim płonęli. Deave go przed tym uratował, ale za to sam Amil stał się jego niewolnikiem. Nie przeszkadzało mu to, zaprzyjaźnił cię z czarnowłosym. Wiedział, że on to przeżywał, chociaż zawsze zadawał sobie pytanie "Jak bardzo jest to bolesne?".Od zawsze czuł, że koleś był samotny. Teraz... Mógł to wszystko stracić? Deave go przygarnął, może stracić dom, umiejętności, może sam zniknąć. Jednak nie pobiegł za nim. Znał złą stronę swojego przyjaciela. Stał w miejscu i patrzał. Co innego mógł robić? Skrzyżował ręce. Zaczął sobie wyobrażać, jak płonie. Płonie w ogniu. Spojrzał na siostrę. Tylko ona mogłaby coś z nim zrobić. Ale czy chciała? Raczej nie. Też stała jak wmurowana.
- Zaraz wracam - Wyszeptał i wybiegł.
Nie do Deava jednak, tylko do parku. Natura pozwalała mu w spokoju pomyśleć. Westchnął ciężko. Co sobie w tedy pomyślał, gdy ich zobaczył? Jego mina mówiła sama do siebie, czyżby zapomniał, że są rodzeństwem? A może jego umysł specjalnie to odrzucił.
- Będzie dobrze, będzie dobrze, nic kurwa nie będzie - Kopnął w ławkę, nie czując po tym bólu - Ten moment zależy od mojej przyszłości, a ja użalam się nad sobą. Miałeś racje ojcze, jestem żałosny.
Spojrzał w kierunku nieba. Ileż razy też to słyszał? "Jesteś żałosny". Kiedyś nic nie potrafił zrobić i strasznie był przez to upokarzany. No cóż,życie jest ciężkie. Czas wracać. Obrócił się na pięcie i skierował w stronę akademika. Nie wiedział jeszcze, co zrobi, ale znając życie pewnie się schowa i przeczeka burzę. Tchórzostwo czasem się jednak opłaca
sobota, 22 listopada 2014
Rozdział VIII
Usiadła na łóżku i otarła wierzchem dłoni resztki łez. Nie moge cały czas płakać - skarciła się w duchu. Pociągnęła nosem i położyła się na łóżku. Długo patrzyła w sufit i próbowała zebrać myśli. Amil wrócił... cieszyła się i jednocześnie czuła zażenowanie nową sytuacją. Mimowolnie myśli wróciły do Deava. Był demonem. Poczuła jak łzy zbierają się w kącikach oczu, więc odepchnęła wcześniejsze zdarzenia w najdalszy kąt umysłu. Uznała, że musi pomówić ze swoim bratem. Wstała z łóżka i cicho go zawołała. Tak jak myślała, po chwili zmaterializował się na fotelu przed nią. Jego słodki uśmiech przypomniał jej dzieciństwo, kiedy biegali razem po łące nieopodal gospodarstwa ich dziadków.
- Cześć siostrzyczko - spojrzał na nią.
- Amil...tęskniłam za tobą - upadła z powrotem na łóżko.
- Ja też ... wiesz że Ojciec nie usunął mi wspomnień? - uśmiech zniknął z jego twarzy i popatrzył na dziewczynę nieśmiało.
- To dlaczego nigdy się nie pojawiłeś? Wydawałoby się ze o mnie zapomniałeś! O mnie i o .... Otsu - wcześniejsza złość wyparowała. Wymienienie imienia starszego brata sprawiło że się wyprostował. Otsune zawsze budził w nim respekt i podziw.
- Zawsze o was myślę .... a w ogóle to lepiej by było gdybym po prostu zniknął ... - wstał i podszedł do okna.
- Nie mów tak ... to że jesteś najmłodszy nie znaczy że jesteś gorszy .. - popatrzyła na niego.
- Ta, jasne .... ty jesteś aniołem o cudownej mocy manipulacji, Otsuno jest w armii niebiańskiej a ja co? Demon...Upadły...żałuje tego - Spojrzał za okno. Po jego policzku popłynęła wielka łza. Pierwsza od czasu gdy stał się demonem. Dziewczyna wstała i podeszła bliżej do brata.Nie wiedziała co zrobić więc tylko stanęła obok i milczała. W pewnym momencie chłopak popatrzył na nią i delikatnie przytulił. Miyu odwzajemniła braterski uścisk.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Deave siedział na fotelu i płakał. Tak, on Książe Piekieł płakał. Nienawidził samego siebie. Wiedział że nie możn się zabić bo normalne bronie na niego nie działają. Załował, tak cholernie żałował tego co powiedział Miyu. Owszem, bał się jej ale także kochał....i to bardzo. Wstał i podszedł do ściany. Zgasił światło i położył się na sofie. Czuł że skrzywdził kogoś, na kim mu zależało. Otworzył oczy i obiecał sobie że się za siebie weźmie, przeprosi Miyu. Wstał, i wyszedł na korytarz. Zawahał się tuż przed jej drzwiami, ale zapukał. Brak odpowiedzi. Popchnął drzwi palcami i bezgłośnie wszedł do środka. Zamknął za sobą drzwi układając w myślach jakieś sensowne przeprosiny ale kiedy się odwrócił zobaczył ich. Miyu i Amil stali i się przytulali. Wydał z siebie niekontrolowany dźwięk. Usłyszeli go i odsunęli od siebie. Cała trójka przyglądała się sobie z przerażeniem.
- Cześć siostrzyczko - spojrzał na nią.
- Amil...tęskniłam za tobą - upadła z powrotem na łóżko.
- Ja też ... wiesz że Ojciec nie usunął mi wspomnień? - uśmiech zniknął z jego twarzy i popatrzył na dziewczynę nieśmiało.
- To dlaczego nigdy się nie pojawiłeś? Wydawałoby się ze o mnie zapomniałeś! O mnie i o .... Otsu - wcześniejsza złość wyparowała. Wymienienie imienia starszego brata sprawiło że się wyprostował. Otsune zawsze budził w nim respekt i podziw.
- Zawsze o was myślę .... a w ogóle to lepiej by było gdybym po prostu zniknął ... - wstał i podszedł do okna.
- Nie mów tak ... to że jesteś najmłodszy nie znaczy że jesteś gorszy .. - popatrzyła na niego.
- Ta, jasne .... ty jesteś aniołem o cudownej mocy manipulacji, Otsuno jest w armii niebiańskiej a ja co? Demon...Upadły...żałuje tego - Spojrzał za okno. Po jego policzku popłynęła wielka łza. Pierwsza od czasu gdy stał się demonem. Dziewczyna wstała i podeszła bliżej do brata.Nie wiedziała co zrobić więc tylko stanęła obok i milczała. W pewnym momencie chłopak popatrzył na nią i delikatnie przytulił. Miyu odwzajemniła braterski uścisk.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Deave siedział na fotelu i płakał. Tak, on Książe Piekieł płakał. Nienawidził samego siebie. Wiedział że nie możn się zabić bo normalne bronie na niego nie działają. Załował, tak cholernie żałował tego co powiedział Miyu. Owszem, bał się jej ale także kochał....i to bardzo. Wstał i podszedł do ściany. Zgasił światło i położył się na sofie. Czuł że skrzywdził kogoś, na kim mu zależało. Otworzył oczy i obiecał sobie że się za siebie weźmie, przeprosi Miyu. Wstał, i wyszedł na korytarz. Zawahał się tuż przed jej drzwiami, ale zapukał. Brak odpowiedzi. Popchnął drzwi palcami i bezgłośnie wszedł do środka. Zamknął za sobą drzwi układając w myślach jakieś sensowne przeprosiny ale kiedy się odwrócił zobaczył ich. Miyu i Amil stali i się przytulali. Wydał z siebie niekontrolowany dźwięk. Usłyszeli go i odsunęli od siebie. Cała trójka przyglądała się sobie z przerażeniem.
Rozdział VII
Trzasnął drzwiami od mieszkania i oparł się o nie. To nie tak miało być! Ale nie ważne ile by w duchu przeklinał, i tak by nic nie wskórał, nic nie zmienił. A wszystko przez co, że laska nie usłyszała całego zdania. Przeczesał obiema rękami włosy myśląc, co robić. Postanowił się położyć, grasująca burza może naprawdę przestraszyć. Miał już bezwładnie opadnąć na łóżko, gdy zauważył, że... kołdra jest cała mokra. Chwycił ją za dwa suche rogi i roztargał w napadzie złości.
- Amil! Jebany pedale - Warknął.
Otworzył okno i wszystko wyrzucił, a niech komuś spadnie na balkon. W tym samym momencie piorun uderzył w spadającą pierzynę. Siła wyższe go chyba nie lubią, zaśmiał się. Mocno wychylając się w oknie spojrzał w bok. Miyu nie domknęła okna, miał szansę to wykorzystać. Stanął na parapetu, uważając na mocny deszcz i błyskawice. Przylepiając się do ściany przeskoczył na parapet mieszkania obok i dyskretnie wkradł się do domu. Chwila wystarczyła, by był cały przemoczony. Prychnął. Niebieskooka nie obrazi się, jak dywan będzie trochę mokry? Zapalił światło i przykucnął przed jej łóżkiem. Tak słodko spała. Musiał ją wybudzić, w końcu nie będzie korzystał z jej domu podczas, gdy śpi. Coś go popchnęło. A może sam chciał? Uniósł się na stopach i musnął jej wargi, patrząc z satysfakcją jak się budzi. Robił tak gh... zresztą nie ważne. Spojrzała na niego zdziwiona, zaraz po tym zorientowała się, co zrobił. Dotknęła opuszkami ust swoje wargi. On ją tak... na serio? I jeszcze się głupi szczerzy. Wrrrr. Wstał i usiadł koło niej. Oparł głowę o ścianę i zerknął na nią kątem oka. Zdecydowanie - Nie jest ani romantykiem, ani flirciarzem. I ten i ten by wiedział, co robić. On nie wie, jak zacząć rozmowę, kiepsko.
- Nadal masz focha? - Zapytał, krzyżując ręce.
- Yhmm... nie. Nie jestem wściekła, tylko rozczarowana... - Oplotła rękami nogi - Myślisz, że wszystko co robisz, jest uczciwe?
Otworzył szeroko oczy. Ona wie, że on jest ten teges? A więc nie wszystkie kobiety są pomyłką ewolucji.
- Więc wiesz? Mogłem się tego spodziewać... Jeżeli wiesz tyle o mnie, może powiesz mi coś o sobie? Zrozumiem, jeżeli nie zechcesz...
"Ponieważ nikt nie chce się wyspowiadać demonowi", zawieruszyło mu się w głowie. Jedynym, który z chęcią mu się wyspowiadał jako istota boska, to Amil. Dlatego też on przyjął go pod swoje "skrzydła". Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Nie ważne, jak bym się starała, jakaś część mnie mówi, że chce ci powiedzieć wszystkie informacje, to dziwne. Może to moja anielska strona to mówi?
Jego oczy poczerniały.
- Co masz na myśli?
- Jestem aniołem, Deave.
Czuł, jakby coś go niszczyło od środka. Miał wrażenie, że nigdy jej nie kochał, tylko jej anielską stronę. To go zabolało. Tak właściwie, to czemu myślał, że kogokolwiek kochał? Książe Piekieł zakochany w kimś, poza samym sobą? To niedorzeczne, nielogiczne. Bruknął tylko coś w stylu "Nara" i próbował uciec, albo przynajmniej się wybudzoć. Anioły są wszędzie. Przynajmniej mówiła o czymś innym a nie o tym, że jest demonem. Ufff.. Gdyby wiedziała już by chodził z zaszytymi ustami, a nie może pozwolić sobie je zaszyć, za nic. Ona też w to nie umiała uwierzyć. Wyspowiada się, a on... Ucieka? Co to za facet? Wybiegła za nim na korytarz. Nie ma go. Zapukała do drzwi obok. Może tam będzie? W końcu to jego pokój. Zapukała. Zero odpowiedzi. Mimo wszystko wiedziała, że on tam jest. Pociągnęła za klamkę, drzwi były otwarte. Amator w ucieczkach. Co go tak zestresowało, że nie pomyślał o podstawowych sprawach? Weszła, a to, co zobaczyło zniszczyło jej najśmielsze oczekiwania. Siedział na fotelu, patrząc się na nią czarnymi, pustymi oczami. Jeszcze przed chwilą one były jadowicie żółte, a teraz? Czarne, puste, straszne. Więc tak wygląda Demon. Ale to nie w pełnej odsłonie, w pełnej ma rogi. Może oczy zmieniają się pod wpływem negatywnych uczuć? Teraz zorientowała się, którym demonem on był. Wszyscy kazali, by po spotkaniu go natychmiast zaszyć mu usta.
- A więc to tak... - Spojrzała na swoje stopy.
- Znikaj...
- Myślałam, że mnie kochasz... Przynajmniej tyle razy to powtarzałeś...
- Miłość? Między aniołem i demonem? - Zaśmiał się - To nie istnieje. Dobro i zło, to nazwajem się przyciąga. My się przyciągamy - Zrobił smutną minę.
Zacisnęła wargi, to nie może się tak skończyć.
- Myślisz, że wybrałam własne pochodzenie?
- Tu nie chodzi o ciebie, tylko o mnie. Sam wybrałem bycie demonem.SAM! Całkiem sam. Ale, anioły są sztuczne. Istoty doskonalsze od ludzi, są wszędzie! Ty, Amil... Gdzie nie spojrzysz, tam zobaczysz anioła! To jest męczące!
- Po prostu się boisz - Czuła, jak kąciki oczu napełniają się jej łzami.
- Wmawiaj to sobie. Tak czy inaczej, nie chcę cię widzieć. Nara - Zamachał z sarkastycznym uśmiechem.
- Tak to ma wyglądać? Odrzucasz mnie, bo co? Jeżeli tak to ma być, to do zobaczenia. Cześć - Dała się ponieść emocją.
Łzy leciały z niej strumieniami, szybko wybiegła, by nie wykazać tak bardzo słabości. Deave jest teraz jej wrogiem. Nienawidzi go, a jednak tak bardzo ją zranił, tak bardzo chce się wybudzić z tego koszmaru, albo przynajmniej zapomnieć, że on w ogóle istniał. On nadal patrzał na drzwi, zaraz potem skulił się na ziemi, łapiąc się rękami za głowę. Sam płakał. Tą całą rozmowę nadal słyszał, brzęczała mu w głowie, będąc jeszcze głośniejsza. Rozrywało go od środka, ubolewał nad własną głupotą. Ale już czas, by ją znienawidził.
- Amil! Jebany pedale - Warknął.
Otworzył okno i wszystko wyrzucił, a niech komuś spadnie na balkon. W tym samym momencie piorun uderzył w spadającą pierzynę. Siła wyższe go chyba nie lubią, zaśmiał się. Mocno wychylając się w oknie spojrzał w bok. Miyu nie domknęła okna, miał szansę to wykorzystać. Stanął na parapetu, uważając na mocny deszcz i błyskawice. Przylepiając się do ściany przeskoczył na parapet mieszkania obok i dyskretnie wkradł się do domu. Chwila wystarczyła, by był cały przemoczony. Prychnął. Niebieskooka nie obrazi się, jak dywan będzie trochę mokry? Zapalił światło i przykucnął przed jej łóżkiem. Tak słodko spała. Musiał ją wybudzić, w końcu nie będzie korzystał z jej domu podczas, gdy śpi. Coś go popchnęło. A może sam chciał? Uniósł się na stopach i musnął jej wargi, patrząc z satysfakcją jak się budzi. Robił tak gh... zresztą nie ważne. Spojrzała na niego zdziwiona, zaraz po tym zorientowała się, co zrobił. Dotknęła opuszkami ust swoje wargi. On ją tak... na serio? I jeszcze się głupi szczerzy. Wrrrr. Wstał i usiadł koło niej. Oparł głowę o ścianę i zerknął na nią kątem oka. Zdecydowanie - Nie jest ani romantykiem, ani flirciarzem. I ten i ten by wiedział, co robić. On nie wie, jak zacząć rozmowę, kiepsko.
- Nadal masz focha? - Zapytał, krzyżując ręce.
- Yhmm... nie. Nie jestem wściekła, tylko rozczarowana... - Oplotła rękami nogi - Myślisz, że wszystko co robisz, jest uczciwe?
Otworzył szeroko oczy. Ona wie, że on jest ten teges? A więc nie wszystkie kobiety są pomyłką ewolucji.
- Więc wiesz? Mogłem się tego spodziewać... Jeżeli wiesz tyle o mnie, może powiesz mi coś o sobie? Zrozumiem, jeżeli nie zechcesz...
"Ponieważ nikt nie chce się wyspowiadać demonowi", zawieruszyło mu się w głowie. Jedynym, który z chęcią mu się wyspowiadał jako istota boska, to Amil. Dlatego też on przyjął go pod swoje "skrzydła". Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Nie ważne, jak bym się starała, jakaś część mnie mówi, że chce ci powiedzieć wszystkie informacje, to dziwne. Może to moja anielska strona to mówi?
Jego oczy poczerniały.
- Co masz na myśli?
- Jestem aniołem, Deave.
Czuł, jakby coś go niszczyło od środka. Miał wrażenie, że nigdy jej nie kochał, tylko jej anielską stronę. To go zabolało. Tak właściwie, to czemu myślał, że kogokolwiek kochał? Książe Piekieł zakochany w kimś, poza samym sobą? To niedorzeczne, nielogiczne. Bruknął tylko coś w stylu "Nara" i próbował uciec, albo przynajmniej się wybudzoć. Anioły są wszędzie. Przynajmniej mówiła o czymś innym a nie o tym, że jest demonem. Ufff.. Gdyby wiedziała już by chodził z zaszytymi ustami, a nie może pozwolić sobie je zaszyć, za nic. Ona też w to nie umiała uwierzyć. Wyspowiada się, a on... Ucieka? Co to za facet? Wybiegła za nim na korytarz. Nie ma go. Zapukała do drzwi obok. Może tam będzie? W końcu to jego pokój. Zapukała. Zero odpowiedzi. Mimo wszystko wiedziała, że on tam jest. Pociągnęła za klamkę, drzwi były otwarte. Amator w ucieczkach. Co go tak zestresowało, że nie pomyślał o podstawowych sprawach? Weszła, a to, co zobaczyło zniszczyło jej najśmielsze oczekiwania. Siedział na fotelu, patrząc się na nią czarnymi, pustymi oczami. Jeszcze przed chwilą one były jadowicie żółte, a teraz? Czarne, puste, straszne. Więc tak wygląda Demon. Ale to nie w pełnej odsłonie, w pełnej ma rogi. Może oczy zmieniają się pod wpływem negatywnych uczuć? Teraz zorientowała się, którym demonem on był. Wszyscy kazali, by po spotkaniu go natychmiast zaszyć mu usta.
- A więc to tak... - Spojrzała na swoje stopy.
- Znikaj...
- Myślałam, że mnie kochasz... Przynajmniej tyle razy to powtarzałeś...
- Miłość? Między aniołem i demonem? - Zaśmiał się - To nie istnieje. Dobro i zło, to nazwajem się przyciąga. My się przyciągamy - Zrobił smutną minę.
Zacisnęła wargi, to nie może się tak skończyć.
- Myślisz, że wybrałam własne pochodzenie?
- Tu nie chodzi o ciebie, tylko o mnie. Sam wybrałem bycie demonem.SAM! Całkiem sam. Ale, anioły są sztuczne. Istoty doskonalsze od ludzi, są wszędzie! Ty, Amil... Gdzie nie spojrzysz, tam zobaczysz anioła! To jest męczące!
- Po prostu się boisz - Czuła, jak kąciki oczu napełniają się jej łzami.
- Wmawiaj to sobie. Tak czy inaczej, nie chcę cię widzieć. Nara - Zamachał z sarkastycznym uśmiechem.
- Tak to ma wyglądać? Odrzucasz mnie, bo co? Jeżeli tak to ma być, to do zobaczenia. Cześć - Dała się ponieść emocją.
Łzy leciały z niej strumieniami, szybko wybiegła, by nie wykazać tak bardzo słabości. Deave jest teraz jej wrogiem. Nienawidzi go, a jednak tak bardzo ją zranił, tak bardzo chce się wybudzić z tego koszmaru, albo przynajmniej zapomnieć, że on w ogóle istniał. On nadal patrzał na drzwi, zaraz potem skulił się na ziemi, łapiąc się rękami za głowę. Sam płakał. Tą całą rozmowę nadal słyszał, brzęczała mu w głowie, będąc jeszcze głośniejsza. Rozrywało go od środka, ubolewał nad własną głupotą. Ale już czas, by ją znienawidził.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Weszła do swojego mieszkania. W tej samej chwili ktoś ją przytulił. Odepchnęła się od chłopaka, nie chciała mieć do czynienia z płcią przeciwną. Zauważyła blondyna, i to znajomego. Był tak samo smutny jak ona.
- Spokojnie Miyu, to ja... Amil... Chcę ci powiedzieć, że cieszę się, że tak się to skończyło...
Stała w ciszy. Co? Co on wygaduje?
- Mimo wszystko boli mnie twoje cierpienie... Myślę, że - Podrapał się po głowie - mój przyjaciel nie był dla ciebie dobrą partią, jest prawdziwym potworem. Mimo wszystko jestem po twojej stro...
- Amil, mam dość. Chcę być sama. Wypad, wynocha! - Wrzasnęła.
Skinął głową i rozpłynął się w powietrzu. Upadła na kolana powtarzając sobie pytanie "Dlaczego?!". Nawet jej brat swoim przemówieniem pogorszył stan jej psychiki. Powoli wymiękała, to ją przerastało...
niedziela, 16 listopada 2014
Rozdział VI
Po wszystkich tych zdarzeniach z komisariatem, wreszcie wróciła do domu. Zatrzasnęła za sobą drzwi, rzuciła w kąt torbę i usiadła na dywanie opierając się o ścianę. Ktoś cicho zapukał do jej drzwi ale ona tylko rzuciła w drzwi butem, więc pukanie ustało. W tej chwili najbardziej na świecie chciała być sama. Przyciągnęła do siebie nogi i oplotła je ramionami. Czuła, że musi przemyśleć niektóre sprawy...szczególnie te, które ostatnio wymknęły się spod kontroli. Oparła brodę na kolanach i zapatrzyła się w przeciwną ścianę, a na niej wisiał ten cholerny łapacz snów. I znowu jej myśli wróciły do Deava. Przez jej głowę przelatywały wspomnienia: jego wzrok kiedy na nią patrzył, uśmiech, także to kiedy ją przytulił. Mimo iż chciała wymazać ostatnie, nie mogła zapomnieć kiedy śledczym powiedział to co ją tak bardzo zraniło. Myślała że on ją kocha bo ... w sumie dlaczego on miał ją kochać? Przecież mógł mieć każdą. Mocniej ścisnęła do siebie nogi i zjechała spojrzeniem ze ściany na podłogę. Poczuła, że drgają jej wargi a po policzkach zaczynają płynąć gorzkie łzy. Zacisnęła mocno powieki i cicho szlochała.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
- Ale ja prosiłem o jakieś konkrety ... - Deave odchylił głowę do tyłu westchnął głęboko.
- To co byś chciał o niej wiedzieć? - Amil z rozdrażnieniem przerzucał kartki akt Miyu Walkers.
- Ma rodzeństwo? - ciemnowłosy rzucił przelotne spojrzenie za okno, gdzie zaczynało padać.
- Wychodzi na to że tak ... ma brata, który zginął w wypadku.-Upadły leniwie prześlizgnął się po równym piśmie. W pewnym momencie znieruchomiał i prawie wywrócił się do tyłu, a siedział na oparciu fotela.
- Co ci? - Deave nawet nie drgnął tylko spojrzał pobłażliwie na przyjaciela. W końcu wstał i podszedł siadając obok.
- Ja...ja...jestem jej drugim bratem ...... - wyszeptał przerażony Amil, patrząc się w akta - to....to musi być pomyłka... Zaskoczony Deave tylko uniósł brwi.
- To ... gratulacje brachu - uśmiechnął się krzywo ale zaraz również otworzył szeroko oczy, bo dopiero teraz do niego dotarło.
- Ale że Miyu? Ty jesteś ... jej bratem? - przeczesał włosy obiema rękami. Po chwili już wiedział jak to dobrze wykorzystać.
- Wyciągniesz od niej informacje ... - uśmiechnął się tajemniczo. Jasno włosy nic nie odpowiedział.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Po jakimś czasie Miyu wstała z opuchniętymi, czerwonym oczami aby znaleźć telefon. Poczuła że musi porozmawiać z Haruto, wygadać się jedynej zaufanej osobie. Dopiero po czwartym sygnale odebrał. Usłyszała znajomy głos i mimowolnie się uśmiechnęła. Siedziała wciśnięta w fotel i wyżalała się mu, nie zwracając uwagi na to, ile czasu już minęło. Wokół panowała ciemność, co jakiś czas przerywana blaskiem błyskawicy. Krople deszczu rytmicznie uderzały o szybę, tworząc swego rodzaju muzykę. Pożegnała się i rozłączyła. Długo patrzyła się na zdjęcie kontaktowe, przedstawiające uśmiechniętego Ru. Odłożyła telefon na stolik i przykryła się niebieskim kocem. Spojrzała za okno. Niebo płacze. Zawsze tak myślała kiedy widziała deszcz. Pomyślała o swoim ojcu. Tęskniła za nim. Zawsze zastanawiała się czy kiedykolwiek o niej myśli. Po chwili jej serce przeszył ból, gdy pomyślała o Amilu, jej młodszym bracie. Brakowało jej go. Wychowywała się z nim i z Otsu. On także była aniołem ale zbuntował się, więc Razjel wymazał mu wspomnienia. Wiedziała że stał się Upadłym ale i tak za nim tęskniła, nie ważne że był demonem. Znowu spojrzała za okno. Zastanawiała się kiedy znów spotka Otsu, on postanowił zostać w armii niebiańskiej. Położyła się na kanapie i przykryła szczelnie kocem. Deszcz padający coraz bardziej, stukał w okno i działał na nią jak kołysanka.
sobota, 15 listopada 2014
Rozdział V
Nagle wyprostowała się i spojrzała przed siebie. Silna wola wybudziła ją ze snu, strasznego snu. Nogi kaleczyły kolczaste krzewy, uszy rozrywało dudnienie bębnów i przerażające, nie zrozumiałe szepty, a psychikę niszczyły obrazy z najmroczniejszych zakamarków przeszłości. To było piekło. Pisnęła cicho, lecz długo, czując jak do kącików oczu napływają jej słone łzy, które szybko przetarła rękawem od koszuli. Usłyszała pukanie do drzwi. Kto o tej godzinie może pukać? Spojrzała kąek oka na zegarek - 3,40. Pfi. Włożyła bose stopy w kaszmirowe kapcie i niechętnie doszła do drzwi, zapalając w każdym kolejnym pokoju światło. Pociągnęła za klamkę i pół martwym wzrokiem spojrzała na kolege obok.
- Co chcesz? - Mruknęła.
Przekrzywił trochę głowę, z łatwością zauważył spuchnięte, czerwone oczy oraz... dostawę prądu. Uznał jednak, że gadanie o elektrycznośći w tej sytuacji to zły pomysł. Pogłaskał ją po głowie.
- Co się stało, płakałaś? - Zapytał.
Zaczerwieniła się. Aż tak to widać? Niech cię, Deave.
- Nie ważne... Właściwie, to co robisz o tej godzinie? Nie wyglądasz na kogoś, kto spał.
- Nie zmieniaj tematu, Miyu - Skrzyżował ręce. - Zły sen? Też taki ostatnio miałem. Zaczekaj chwilę!
Nie dał jej szansy na odpowiedź, dosłownie znikł. Trzasnęła drzwiami zdezorientowana. Miała wielką nadzieje, że już nie przyjdzie, chciałabyć w tym momencie całkiem sama, poskładać do kupy to, ci widziała. Usiadła na swoim łóżku, nie potrzebnie. Znowu zapukał, znowu musiała wstawać, albo nie.
- Wejdź! - Krzyknęła nie przejmując się innymi mieszkańcami budynku.
Uśmiechnął się i w krótką chwile pojawił się na przeciwko niej. Miyu nawet nie raczyła na niego spojrzeć, nie miała ochoty dowiedzieć się, co jej przyniósł. Tabletki nasenne? Jakiś sok? Prychnął, oburzony ignoracją. Położył dłoń na jej głowie i obrócił w swoją stronę. Miał rzucić komentarz typu "Mama kultury nie nauczyła?", szybko jednak się powstrzymał. Przykucnął i Złapał za dłoń.
- Masz - włożył jej do ręki przedmiot - To łapacz snów. Powieś go i przytul się do poduszki, (I pomyśl, że to on jest poduszką dop. aut. MN) powinnaś tak spać spokojnie. Jakby co - krzycz. - Uśmiechnął się i wstał - Na jutro się wyśpij, albo nauczyciele dadzą ci popalić.
Skinęła głową, trzymając talizman. Nie spodziewała się po nim, że będzie taki przesądny. To miło, że w ogóle się przejął i tutaj przyszedł. Zamyśliła się i nawet nie zauważyła, że wyszedł. No cóż... Postąpiła zgodnie z jego instrukcjami. Łapacz snów powiesiła nad łóżkiem, przytuliła się do poduszki i odpłynęła ze snem.
Pisał na kartce i pisał SMS'a jednocześnie. Wczorajsza akcja z atomówkami - to było przegięcie. Miał plan, jak się ich pozbyć. Powinien się wyrobić przed szkołą. Opracował to razem z Amilem, który pomógł mu wypisać scenariusz ich zniknęcia. Było z tym dużo pracy, ale i dużo frajdy. W końcu Deave to demon - Dla niego torturowanie ludzi to czysta przyjemność. Wysłał SMS'a, i zdziwiony po nie całej minucie zyskał odpowiedz " Już pędzę", czy one specjalnie czekają na wiadomość od niego?! Zmarszczył brwi, znając atomówki zjawią się za chwile, zabraknie mu czasu. Miał nadzieję, że za pół godziny odczyta wiadomość, w końcu zbliża się 5 nad ranem. One w ogóle śpią? A może o czwartej idą do kosmetyczek nakładać tapety, by zdążyć na studia? Przyśpieszył tępo pisania. Musiał zdążyć. W tym samym czasie, gdy odłożył pióro rozległo się dzwonienie do drzwi. Westchnął z ulgą, po czym próbował wywołać na swojej twarzy uroczy uśmiech. Trudno się jednak uśmiechać do atomówek. Otworzył z ukrytą niechęcią drzwi, patrząc na blond atomówkę. Zrobiła sobie dwa kucyki... Ona chyba nie wie, że to nie jest słodkie. Dziewczyna pisnęła z zachwytu na jego widok i wcisnęła się do jego domu. Westchnął, to najgorsze chwile jego życia. Przełamał drgawki obrzydzenia i przytulił ją od tyłu. Szybko jednak ją puścił i słodkim słowem zaczął czarować.
- Witaj piękna - Spojrzał na nią zauroczonym, rozmarzonym wzrokiem.
- Co, że ja? Ajć, hihihi - Zachichotała czerwona jak burak.
- Przepraszam za to, co się działo wczoraj, z tą jędzą. Lata za mną i myśli, że będą z nią, i-idiotka. Nikomu o tym nie mówiłam, ale... ale... TO ciebie kocham, Yumi. Tylko... ech. Całe życie zachowywałem się jak dupek, nie zasługuję na ciebie. Jestem obrazek nędzy i ... - Opuścił głowę w dół, mając w oczach krokodyle łzy.
Patrząc na to Yumi także zaczęła płakać, objęła go. Wziął kartkę, którą pisał dłuższy czas i wskazał na to palcem.
- Moja rodzina bankrutuje, pięknaś. Czy.. mogłabyś to podpisać i mi pomóc? W przeciwnym razie nici ze studiów, nici z mojego pokoju. Stracę wszystko... Czy mogłabyś...? - Zrobił smutną minę.
Atomówka nie czekała, wyrwałą mu to, nie przeczytała. Chwyciła tylko długopis i podpisała. Zaraz po tym cyrograf znikł, a oczy Deava zalśniły satysfakcją, potem zaś całe zmieniły barwę na czarną, a on zaśmiał się złowieszczo. Yumi nie mogła uwierzyć, że to ten sam człowiek, którego kochała. Tylko udawał ideała, naprawdę był potworem. Jej oczy wypełniły łzy.
- Deave...! - Zbliżyła swoją dłoń do niego.
Uderzył ją w tą ręke, że pozostał siniak.
- Głupia! Uważaj, co podpisujesz. Zapieczętowałaś własną śmierć - Złapał się za głowę, nadal śmiejąc - Teraz giń w męczarniach idiotko.
- Deave... - Wyszeptała, po tym obraz jej się urwał.
Weszła do budynku, w którym za niedługo zacznie się sesja. Biegła, szukała go. Szukała chłopaka, który wręczył jej talizman i pomógł przespać spokojnie noc. Nigdzie go nie było. Spojrzała na płaczące atomówki, których łzy rozmywała kilogramy tapety. Brakowało jednej. Wszyscy byli przybici, tylko dopiero teraz to zauważyła.
-Co się stało? - Zapytała policjanta, przechodzącego obok.
- Yumi Yamada, zwana także "atomówką" wpadła pod ciężarówkę. Jeszcze żyje, ale jej stan z chwili na chwilę się pogarsza, dlatego pewnie odwołają zajęcia. Nikt nie jest w stanie się skupić.
Miyu drgnęła. Nie wierzyła własnym uszom. Nie ma też Deava... Czy on ma związek z tym?
- A... co z Deave?
- Jest na komisariacie, jako główny podejrzany.
- Niby dlaczego podejrzany?! Jest dobrym i miłym człowiekiem, no i Yumi wpadła! Nikt jej nie wrzucił. To niesprawiedliwe!
- Spokojnie, koleżanko. Jako obiekt westchnień Deave mógł ją do tego skłonić.
- On nie mógł... Był ze mną cały czas...
- Mamy świadków, którzy potwierdzą, że panna Yamada weszła do części, w której mieszkacie. Panno Walters, jesteś aresztowana - Wyjął kajdanki.
-To... To jakiś żart, prawda? Jestem niewinna!
- Co chcesz? - Mruknęła.
Przekrzywił trochę głowę, z łatwością zauważył spuchnięte, czerwone oczy oraz... dostawę prądu. Uznał jednak, że gadanie o elektrycznośći w tej sytuacji to zły pomysł. Pogłaskał ją po głowie.
- Co się stało, płakałaś? - Zapytał.
Zaczerwieniła się. Aż tak to widać? Niech cię, Deave.
- Nie ważne... Właściwie, to co robisz o tej godzinie? Nie wyglądasz na kogoś, kto spał.
- Nie zmieniaj tematu, Miyu - Skrzyżował ręce. - Zły sen? Też taki ostatnio miałem. Zaczekaj chwilę!
Nie dał jej szansy na odpowiedź, dosłownie znikł. Trzasnęła drzwiami zdezorientowana. Miała wielką nadzieje, że już nie przyjdzie, chciałabyć w tym momencie całkiem sama, poskładać do kupy to, ci widziała. Usiadła na swoim łóżku, nie potrzebnie. Znowu zapukał, znowu musiała wstawać, albo nie.
- Wejdź! - Krzyknęła nie przejmując się innymi mieszkańcami budynku.
Uśmiechnął się i w krótką chwile pojawił się na przeciwko niej. Miyu nawet nie raczyła na niego spojrzeć, nie miała ochoty dowiedzieć się, co jej przyniósł. Tabletki nasenne? Jakiś sok? Prychnął, oburzony ignoracją. Położył dłoń na jej głowie i obrócił w swoją stronę. Miał rzucić komentarz typu "Mama kultury nie nauczyła?", szybko jednak się powstrzymał. Przykucnął i Złapał za dłoń.
- Masz - włożył jej do ręki przedmiot - To łapacz snów. Powieś go i przytul się do poduszki, (I pomyśl, że to on jest poduszką dop. aut. MN) powinnaś tak spać spokojnie. Jakby co - krzycz. - Uśmiechnął się i wstał - Na jutro się wyśpij, albo nauczyciele dadzą ci popalić.
Skinęła głową, trzymając talizman. Nie spodziewała się po nim, że będzie taki przesądny. To miło, że w ogóle się przejął i tutaj przyszedł. Zamyśliła się i nawet nie zauważyła, że wyszedł. No cóż... Postąpiła zgodnie z jego instrukcjami. Łapacz snów powiesiła nad łóżkiem, przytuliła się do poduszki i odpłynęła ze snem.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Pisał na kartce i pisał SMS'a jednocześnie. Wczorajsza akcja z atomówkami - to było przegięcie. Miał plan, jak się ich pozbyć. Powinien się wyrobić przed szkołą. Opracował to razem z Amilem, który pomógł mu wypisać scenariusz ich zniknęcia. Było z tym dużo pracy, ale i dużo frajdy. W końcu Deave to demon - Dla niego torturowanie ludzi to czysta przyjemność. Wysłał SMS'a, i zdziwiony po nie całej minucie zyskał odpowiedz " Już pędzę", czy one specjalnie czekają na wiadomość od niego?! Zmarszczył brwi, znając atomówki zjawią się za chwile, zabraknie mu czasu. Miał nadzieję, że za pół godziny odczyta wiadomość, w końcu zbliża się 5 nad ranem. One w ogóle śpią? A może o czwartej idą do kosmetyczek nakładać tapety, by zdążyć na studia? Przyśpieszył tępo pisania. Musiał zdążyć. W tym samym czasie, gdy odłożył pióro rozległo się dzwonienie do drzwi. Westchnął z ulgą, po czym próbował wywołać na swojej twarzy uroczy uśmiech. Trudno się jednak uśmiechać do atomówek. Otworzył z ukrytą niechęcią drzwi, patrząc na blond atomówkę. Zrobiła sobie dwa kucyki... Ona chyba nie wie, że to nie jest słodkie. Dziewczyna pisnęła z zachwytu na jego widok i wcisnęła się do jego domu. Westchnął, to najgorsze chwile jego życia. Przełamał drgawki obrzydzenia i przytulił ją od tyłu. Szybko jednak ją puścił i słodkim słowem zaczął czarować.
- Witaj piękna - Spojrzał na nią zauroczonym, rozmarzonym wzrokiem.
- Co, że ja? Ajć, hihihi - Zachichotała czerwona jak burak.
- Przepraszam za to, co się działo wczoraj, z tą jędzą. Lata za mną i myśli, że będą z nią, i-idiotka. Nikomu o tym nie mówiłam, ale... ale... TO ciebie kocham, Yumi. Tylko... ech. Całe życie zachowywałem się jak dupek, nie zasługuję na ciebie. Jestem obrazek nędzy i ... - Opuścił głowę w dół, mając w oczach krokodyle łzy.
Patrząc na to Yumi także zaczęła płakać, objęła go. Wziął kartkę, którą pisał dłuższy czas i wskazał na to palcem.
- Moja rodzina bankrutuje, pięknaś. Czy.. mogłabyś to podpisać i mi pomóc? W przeciwnym razie nici ze studiów, nici z mojego pokoju. Stracę wszystko... Czy mogłabyś...? - Zrobił smutną minę.
Atomówka nie czekała, wyrwałą mu to, nie przeczytała. Chwyciła tylko długopis i podpisała. Zaraz po tym cyrograf znikł, a oczy Deava zalśniły satysfakcją, potem zaś całe zmieniły barwę na czarną, a on zaśmiał się złowieszczo. Yumi nie mogła uwierzyć, że to ten sam człowiek, którego kochała. Tylko udawał ideała, naprawdę był potworem. Jej oczy wypełniły łzy.
- Deave...! - Zbliżyła swoją dłoń do niego.
Uderzył ją w tą ręke, że pozostał siniak.
- Głupia! Uważaj, co podpisujesz. Zapieczętowałaś własną śmierć - Złapał się za głowę, nadal śmiejąc - Teraz giń w męczarniach idiotko.
- Deave... - Wyszeptała, po tym obraz jej się urwał.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Weszła do budynku, w którym za niedługo zacznie się sesja. Biegła, szukała go. Szukała chłopaka, który wręczył jej talizman i pomógł przespać spokojnie noc. Nigdzie go nie było. Spojrzała na płaczące atomówki, których łzy rozmywała kilogramy tapety. Brakowało jednej. Wszyscy byli przybici, tylko dopiero teraz to zauważyła.
-Co się stało? - Zapytała policjanta, przechodzącego obok.
- Yumi Yamada, zwana także "atomówką" wpadła pod ciężarówkę. Jeszcze żyje, ale jej stan z chwili na chwilę się pogarsza, dlatego pewnie odwołają zajęcia. Nikt nie jest w stanie się skupić.
Miyu drgnęła. Nie wierzyła własnym uszom. Nie ma też Deava... Czy on ma związek z tym?
- A... co z Deave?
- Jest na komisariacie, jako główny podejrzany.
- Niby dlaczego podejrzany?! Jest dobrym i miłym człowiekiem, no i Yumi wpadła! Nikt jej nie wrzucił. To niesprawiedliwe!
- Spokojnie, koleżanko. Jako obiekt westchnień Deave mógł ją do tego skłonić.
- On nie mógł... Był ze mną cały czas...
- Mamy świadków, którzy potwierdzą, że panna Yamada weszła do części, w której mieszkacie. Panno Walters, jesteś aresztowana - Wyjął kajdanki.
-To... To jakiś żart, prawda? Jestem niewinna!
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Czuła, jak czas zwalnia. W kajdankach, prowadzona przez siedzibę policji. Rozglądała się wystraszona. Zerknęła w przyciemniane okno. Widziała go, widziała Deava. Był spokojny, ale wyglądał na zdołowanego. Wszędzie rozprowadzał się jego głos przez głośniki. To, jak się tłumaczył. To ją trafiło. Jego bezlitosne kłamstwa, które wydawały się tak prawdziwe. Bolało ją, czuła zazdrość i złość, w tym momencie by go rozszarpała?
- Kim była dla Pana Poszkodowana?
- Byliśmy bardzo blisko. Można by nas nazwać parą.
Rozszerzyła oczy, po czym krzyknęła długie i wyraźne "zdrajco". W jej oczach był skończony. Deave Damon był nikim, stracił istnienie. Wpakowali ją do celi, zanim przesłuchają. Ona dla niego tyle zrobiła, a on? Okazał się kłamcą. Niby ją kocha, a ma dziewczynę? Skrzyżowała ręce na piersi. Czy jedynym mądrym i szczerym męskim pierwiastkiem jest Haruto? No najwidoczniej. Cela się otworzyła i do niej wrzucili Deava. Spojrzał na nią zmartwiony, po czym wsadził ręce do kieszeni i usiadł obok niej.
Rozszerzyła oczy, po czym krzyknęła długie i wyraźne "zdrajco". W jej oczach był skończony. Deave Damon był nikim, stracił istnienie. Wpakowali ją do celi, zanim przesłuchają. Ona dla niego tyle zrobiła, a on? Okazał się kłamcą. Niby ją kocha, a ma dziewczynę? Skrzyżowała ręce na piersi. Czy jedynym mądrym i szczerym męskim pierwiastkiem jest Haruto? No najwidoczniej. Cela się otworzyła i do niej wrzucili Deava. Spojrzał na nią zmartwiony, po czym wsadził ręce do kieszeni i usiadł obok niej.
- Hej - Uśmiechnął się krzywo.
Obróciła się w drugą stronę, nie odzywając. Za bardzo się zawiodła, ledwo się powstrzymywała, by go nie zabić. Wstała i podeszła do kraty, którą szarpnęła.
-Weźcie mnie już! No proszę! Przesłuchajcie! Nie chce być przy nim - Rzuciła mu wyzywające spojrzenie.
To go tknęło... O co jej chodzi? Dlaczego? Przesunął się do kąta i tam skulił patrząc, jak ona idzie na przesłuchanie. To niesprawiedliwe! Co on takiego zrobił? Czyżby się o wszystkim dowiedziała, o tym, kim jest? Skulił się. Zdradza własną nature dla niej a ona.. A ona go traktuje jak wyrostka. Albo to ona wie za dużo, albo to on wie za mało. I ta opcja go niszczy i ta... Tylko czekać aż po niego przyjdą i mu usta zaszyją. Ale... Usiadł normalnie. Jest facetem i nie może się mazać. Poczarował ich trochę słowem, nie za mocno by nie podejrzewali nic, ale jakoś... Prześledził wzrokiem miejsce. Komisariaty i inne podobne miejsca są nudne. Wszędzie szarości. To nawet nie wzbudza emocji, tylko... żenadę. Inaczej nie można było by tego nazwać. Wróciła, dość szybko. Pewnie policjanci dali jej spokój, ale ulga. Złapał ją za rękę i pociągnął w swoją stronę. W tedy rozległ się dźwięk strzału. Dziewczyna wpadła dosłownie w jego ramiona, chroniąc się przed kulą. Co się wydarzyło? Mocno ją przytulił. Jeden z policjantów był pijany i przez przypadek wystrzelił. Pogłaskał ją po głowie.
- Już spokojnie - Wyszeptał z uśmiechem, traktując ją jak małe, zagubione dziecko.
- Deave, ty masz dziewczynę... - Wyszeptała, zabijając go wzrokiem.
Obróciła się w drugą stronę, nie odzywając. Za bardzo się zawiodła, ledwo się powstrzymywała, by go nie zabić. Wstała i podeszła do kraty, którą szarpnęła.
-Weźcie mnie już! No proszę! Przesłuchajcie! Nie chce być przy nim - Rzuciła mu wyzywające spojrzenie.
To go tknęło... O co jej chodzi? Dlaczego? Przesunął się do kąta i tam skulił patrząc, jak ona idzie na przesłuchanie. To niesprawiedliwe! Co on takiego zrobił? Czyżby się o wszystkim dowiedziała, o tym, kim jest? Skulił się. Zdradza własną nature dla niej a ona.. A ona go traktuje jak wyrostka. Albo to ona wie za dużo, albo to on wie za mało. I ta opcja go niszczy i ta... Tylko czekać aż po niego przyjdą i mu usta zaszyją. Ale... Usiadł normalnie. Jest facetem i nie może się mazać. Poczarował ich trochę słowem, nie za mocno by nie podejrzewali nic, ale jakoś... Prześledził wzrokiem miejsce. Komisariaty i inne podobne miejsca są nudne. Wszędzie szarości. To nawet nie wzbudza emocji, tylko... żenadę. Inaczej nie można było by tego nazwać. Wróciła, dość szybko. Pewnie policjanci dali jej spokój, ale ulga. Złapał ją za rękę i pociągnął w swoją stronę. W tedy rozległ się dźwięk strzału. Dziewczyna wpadła dosłownie w jego ramiona, chroniąc się przed kulą. Co się wydarzyło? Mocno ją przytulił. Jeden z policjantów był pijany i przez przypadek wystrzelił. Pogłaskał ją po głowie.
- Już spokojnie - Wyszeptał z uśmiechem, traktując ją jak małe, zagubione dziecko.
- Deave, ty masz dziewczynę... - Wyszeptała, zabijając go wzrokiem.
- Ciebie? Ależ oczywiście .
- Chodzi mi o atomówkę. Słyszałam to....
- Pfff, chodzi o tamto? Następnym razem słuchaj do końca. Powiedziałem "Można było nazwać nas parą, gdy wysłucha się, co ona opowiada". Przynajmniej już wiem, dlaczego traktowałaś mnie jak dupka. Miło. A Pan, Panie władzo dostanie skierowanie do sądu. Mógł pan ją zabić - Mruknął, wstając - Możemy już wracać? Myślę, że oboje zostaliśmy uniewinnieni.
Policjant zrezygnowany skinął głową, a Deave uśmiechnął się triumfalnie. Pomógł Miyu wstać i oboje opuścili Komisariat.
Policjant zrezygnowany skinął głową, a Deave uśmiechnął się triumfalnie. Pomógł Miyu wstać i oboje opuścili Komisariat.
piątek, 14 listopada 2014
Rozdział IV
Mając w pamięci wydarzenia z rana oczywiście z Deavem w roli głównej, Miyu rozsiadła się wygodnie w swoim mieszkaniu i włączyła laptopa. Postawiło urządzenie na stoliku i poszła do kuchni po coś do picia. Kiedy wkroczyła do kuchni, od razu skierowała się ku stolikowi i sięgnęła po butelkę z sokiem. Kpiła łyk i spojrzała za okno. Zaczynało padać. Uśmiechnęła się w duchu że nie musi teraz nigdzie wychodzić. Postanowiła wziąć butelkę ze sobą i wróciła do pokoju. Komputer się już włączył więc leniwym ruchem włączyła internet w celu poszukania materiałów, kiedy nagle lampka tuż nad nią zamigotała. Westchnęła ciężko i pomyślała że pewnie znowu coś nawala. W ciągu ułamka sekundy w całym jej mieszkaniu zgasło światło. Przewróciła się twarzą na kanapę i cicho jęknęła. Cała jej praca na nic bo nie zapisała. Siedziała chwilę w ciemnościach po czym uznała że może pójdzie do jakiegoś innego pokoju i zapyta czy może tam dokończyć. Już miała wstać i iść do Haruto, ale przypomniała sobie że pojechał na kurs do innego miasta. Opadła z powrotem na kanapę. Ponownie ciężko westchnęła i ruszyła do drzwi. Przed wyjściem spojrzała na siebie : czarne leginsy, skarpetki oraz workowaty T-shirt z nadrukiem Co mnie nie zabije ... niech lepiej zacznie uciekać nie były jakimś wytwornym strojem ale niech będzie. Wyszła i zapukała do pokoju obok. W pierwszej chwili myślała że się wywróci. Otworzył jej nie kto inny jak Deave i nie było by może w tym nic dziwnego gdyby nie to, że był ubrany TYLKO w krótkie spodnie. Poczuła że że na policzki wstępuje jej mocny rumieniec więc szybko zakryła dłońmi twarz. Chłopak najwyraźniej też tak się poczuł więc szybko rozglądnął się za sobą i założył pierwszą lepszą koszulkę. Mia, jak zawsze szybko się opanowała i patrząc z onieśmieleniem w podłoge cicho powiedziała :
- Hej, przepraszam ze tak nachodzę ale...em...siadł mi prąd ...-spojrzała na niego nieśmiało.
- Eee.. nie no spoko...właź -otworzył szerzej drzwi. Miyu szybko przemknęła obok i stanęła na środku
pokoju. Deave szybkim krokiem podszedł do niej i wskazał jej sofę ręką. Usiadła i na niego spojrzała. Chłopak czuł że jego serce wariuje, kiedy widzi to spojrzenie i ..... w ogóle ją samą. Sam usiadł w fotelu naprzeciw niej i wziął głęboki oddech i spróbował się uśmiechnąć.
- Więc ... skąd pochodzisz?- zaczął niepewnie przerywając niezręczną cisze.
- Z Nagoyi a ty? - poprawiła wysoko upiętego kucyka.
- Em .. Urodziłem się w Los Angeles ale przeprowadziłem do Phoenix - wymamrotał. Znów nastąpiła ta okropna cisza. Przerwała ją tym razem Miyu.
- Jakie filmy lubisz? - powiedziała aby podtrzymać rozmowę i rozejrzała się dookoła.
- - uśmiechnął się szarmancko. Poczuł, że jego charyzma wróciła tylko ciekawe na jak długo.
- Jak trafiłaś na te studia? - przeczesał ręką włosy.
- Dużo słyszałam o tutejszym uniwersytecie i zawsze marzyłam żeby tu się dostać - uśmiechnęła się słodko.
- Kim są twoi rodzice? - uśmiechnął się zakłopotany. Miyu długo milczała nie wiedząc co odpowiedzieć. Powiedzieć mu prawdę? Nie, za mało go znam.
- Moja mama pare lat temu zaginęła a ojca ... nie znam - wymyśliła na poczekaniu. Rozejrzała się po pokoju i zauważyła gitare.
- Grasz? - spytała z zachwytem. Ciemno włosy szybko spojrzał w tym samym kierunku i się uśmiechnął.
- Tak - zamyślił się.
- Zagrasz mi coś? - ucieszyła się że w końcu znalazła jakiś temat. Deave szybko przyniósł gitarę i usiadł na oparciu fotela. Zaczął grać piosenkę którą pamiętał...w sumie nawet sam nie wiedział skąd. Dziewczyna spojrzała na niego. Był piękny kiedy tak siedział, w rozczochranych włosach i taki skupiony. Dopiero po chili dotarło do niej co on gra. Znała to. Mama śpiewała jej to czasem. "Keep Your Head Up" pozna wszędzie. Cicho zaczęła to śpiewać. Ha! Ma się ten anielski głos po ojcu. Chłopak grał, słuchał i wpatrywał się w nią urzeczony, a ona śpiewała już głośniej patrząc się w jego ciemne oczy. Sama nie wie jak długo to trwało ale zdawało jej się że całą wieczność. On grał,ona śpiewała, stanowili idealną jedność. W pewnym momencie przestał grać, odłożył gitarę i powoli podszedł i usiadł obok niej. Dziewczyna śpiewała coraz ciszej intensywnie wpatrując się w niego. Deave sam nie wiedział co robi, czuł jakby jakaś niewidzialna siła popychała go ku niej. Miyu się wyprostowała i spojrzała na jego usta. Był tak blisko że mogła podnieść rękę i go dotknąć.Chłopak oddychał ciężko i widać było jakby sam ze sobą walczył o opanowanie się. W pewnej chwili nie wytrzymał i przyciągnął ją do siebie i mocno przytulił. Zaskoczona dziewczyna również go objęła. Siedzieli tak przytulając się dobrą chwilę. On już wiedział na pewno co do niej czuje. Rozluźnił uścisk i lekko odsunął się zawstydzony. Już miał jej wyznać co czuje ale nagle zadzwonił telefon Miyu. Spojrzała na niego przepraszająco i wybiegła z mieszkania aby odebrać. Kiedy zamknęły się za nią drzwi, opadł bezwładnie na kanapę. Był zły na osobę która do niej zadzwoniła i jednocześnie szczęśliwy że udało mu się zrobić pierwszy krok. Czuł że jest cały w rumieńcach. Przeczesał włosy ręką i się uśmiechnął. Czuł się rozanielony, tak to dobre słowo.
- Hej, przepraszam ze tak nachodzę ale...em...siadł mi prąd ...-spojrzała na niego nieśmiało.
- Eee.. nie no spoko...właź -otworzył szerzej drzwi. Miyu szybko przemknęła obok i stanęła na środku
pokoju. Deave szybkim krokiem podszedł do niej i wskazał jej sofę ręką. Usiadła i na niego spojrzała. Chłopak czuł że jego serce wariuje, kiedy widzi to spojrzenie i ..... w ogóle ją samą. Sam usiadł w fotelu naprzeciw niej i wziął głęboki oddech i spróbował się uśmiechnąć.
- Więc ... skąd pochodzisz?- zaczął niepewnie przerywając niezręczną cisze.
- Z Nagoyi a ty? - poprawiła wysoko upiętego kucyka.
- Em .. Urodziłem się w Los Angeles ale przeprowadziłem do Phoenix - wymamrotał. Znów nastąpiła ta okropna cisza. Przerwała ją tym razem Miyu.
- Jakie filmy lubisz? - powiedziała aby podtrzymać rozmowę i rozejrzała się dookoła.
- - uśmiechnął się szarmancko. Poczuł, że jego charyzma wróciła tylko ciekawe na jak długo.
- Jak trafiłaś na te studia? - przeczesał ręką włosy.
- Dużo słyszałam o tutejszym uniwersytecie i zawsze marzyłam żeby tu się dostać - uśmiechnęła się słodko.
- Kim są twoi rodzice? - uśmiechnął się zakłopotany. Miyu długo milczała nie wiedząc co odpowiedzieć. Powiedzieć mu prawdę? Nie, za mało go znam.
- Moja mama pare lat temu zaginęła a ojca ... nie znam - wymyśliła na poczekaniu. Rozejrzała się po pokoju i zauważyła gitare.
- Grasz? - spytała z zachwytem. Ciemno włosy szybko spojrzał w tym samym kierunku i się uśmiechnął.
- Tak - zamyślił się.
- Zagrasz mi coś? - ucieszyła się że w końcu znalazła jakiś temat. Deave szybko przyniósł gitarę i usiadł na oparciu fotela. Zaczął grać piosenkę którą pamiętał...w sumie nawet sam nie wiedział skąd. Dziewczyna spojrzała na niego. Był piękny kiedy tak siedział, w rozczochranych włosach i taki skupiony. Dopiero po chili dotarło do niej co on gra. Znała to. Mama śpiewała jej to czasem. "Keep Your Head Up" pozna wszędzie. Cicho zaczęła to śpiewać. Ha! Ma się ten anielski głos po ojcu. Chłopak grał, słuchał i wpatrywał się w nią urzeczony, a ona śpiewała już głośniej patrząc się w jego ciemne oczy. Sama nie wie jak długo to trwało ale zdawało jej się że całą wieczność. On grał,ona śpiewała, stanowili idealną jedność. W pewnym momencie przestał grać, odłożył gitarę i powoli podszedł i usiadł obok niej. Dziewczyna śpiewała coraz ciszej intensywnie wpatrując się w niego. Deave sam nie wiedział co robi, czuł jakby jakaś niewidzialna siła popychała go ku niej. Miyu się wyprostowała i spojrzała na jego usta. Był tak blisko że mogła podnieść rękę i go dotknąć.Chłopak oddychał ciężko i widać było jakby sam ze sobą walczył o opanowanie się. W pewnej chwili nie wytrzymał i przyciągnął ją do siebie i mocno przytulił. Zaskoczona dziewczyna również go objęła. Siedzieli tak przytulając się dobrą chwilę. On już wiedział na pewno co do niej czuje. Rozluźnił uścisk i lekko odsunął się zawstydzony. Już miał jej wyznać co czuje ale nagle zadzwonił telefon Miyu. Spojrzała na niego przepraszająco i wybiegła z mieszkania aby odebrać. Kiedy zamknęły się za nią drzwi, opadł bezwładnie na kanapę. Był zły na osobę która do niej zadzwoniła i jednocześnie szczęśliwy że udało mu się zrobić pierwszy krok. Czuł że jest cały w rumieńcach. Przeczesał włosy ręką i się uśmiechnął. Czuł się rozanielony, tak to dobre słowo.
czwartek, 13 listopada 2014
Rozdział III
Ciągnął się przed nim długi, ciemny korytarz.Pokryty pajęczynami, porozrywanymi tapetami. Rozejrzał się poirytowany. Wszędzie fruwały pióra, białe, świecące pióra. Stawiając nie pewne kroki, szedł po krwisto-czerwonym dywanie. Po chwili na ścianach zaczęły pojawiać się lustra. Przyśpieszył. Mimo wszystko dobrze było widać jego odbicie. Każde lustro przedstawiało go w innym roku życia. Prychnął, to jest żałosne. Sztuczka aniołów, czy co? Spojrzał na te, w którym jest jego odbicia z czasu teraźniejszego. Jako demon, diabeł. Było jeszcze jedno, do którego bał się podejść. W końcu przełamał się i o mało nie dostał zawału. On, Deave z zakrwawionymi oczami i zszytymi ustami. Scenariusz z najgorszych snów. To grozi mu po spotkaniu z aniołem. On czaruje słowem. Nie ma skrzydlatej istoty, która nie chciałaby się pozbyć jego umiejętności. To dzięki niej zdobył swoją pozycję. Stracenie możliwości mówienia - śmierć. Westchnął, patrząc ciągle w odbicie rodem z koszmaru. Nagle wszystko zaczęło pękać, podłoga pod jego nogami rozstąpić się. W krótką chwilę wszystko zniknęło. Została pustka, był sam ze sobą. Zamknięty w bladej teraźniejszości, w szklanej pułapce...
Tej nocy obudził się z krzykiem.
- Po jaką cholerę w ogóle śpię - Warknął, zakrywając sobie twarz poduszką.
Ciężko dyszał. To był koszmar, tylko koszmar. Wstał z łóżka, czując się jak skacowany. Sięgnął do laptopa. Używał go tylko w jednym celu, by się pouczyć. Kryminologia, przydaje się, zwłaszcza, gdy jest się seryjnym mordercą. Nauka też spełniała to, czego nie doświadczył za życia. Czy on się uczył? Czy chodził do szkoły? Nigdy. Mieszkał w więzieniu dla nieletnich - przez własną głupotę. Przynajmniej teraz mógł to nadrobić.
- Nie chce mi się - Pomyślał, odrywając się od maszyny.
Położył laptop na łóżku i zawędrował do kuchni, by zrobić sobie kawę.
Kolejna sesja nastąpiła końca. Wziął głęboki oddech, czując przypływ adrenaliny. Podszedł do ławki Panny Walters, obserwując jak się pakuję.
- Miyu, musimy pogadać - Powiedział z szarmanckim uśmiechem.- Sami - Przeniósł na Haru obojętny wzrok.
Dziewczyna spojrzała na niego z zaskoczeniem i podrapała się z tyłu głowy.
- Właściwie, czemu nie...? - Uśmiechnęła się i spojrzała na przyjaciela - Ru. Jak skończę to przyjdę do ciebie.
Chłopak burknął coś pod nosem i ominął go. Deave czuł tą niechęć, a co ważniejsze zazdrość i bardzo się ucieszył. Ma być o co zazdrosny. Może wpisać go do listy na następne opętania? Hę? Ruszył pewnym krokiem przed siebie, a ona poszła nieśmiale. Wyszedł z budynku gwiżdżąc i co chwilę spoglądając na nią. W myślach sobie powtarzał, że jest śliczna... i że ma racje. W czym? We wszystkim. Nawet najurodziwsza laska nie przyćmiła by jego miłości do samego siebie. W końcu doszli do parku, zajęło im to kilka minut. W tym Miyu prawie biegła, bo on ma szybki styl chodzenia. Zjawili się w tym samym miejscu, co zeszłego dnia. To, co on chciał zrobić było dość krępujące, więc chciał dobrać dobrą scenerie. Oboje czuli się jak w komedii. Rozejrzała się z nadzieją, że zaraz wyskoczy ktoś z kamerą i krzyknie "Mamy cię". Trafić do Show, w którym ośmiesza się ludzi chyba nie było by takie złe. Deave przeczesał włosy palcami, przedłużając niezręczną cisze. Tracił powoli w siebie wiarę. Co mu utrudnia to, by odpowiednio ułożyć słowa i rozkochać ją w sobie? Miał wrażenie, jakby między nimi była bariera. Czyżby atomówki? Spojrzała na niego, po czym on sobie uświadomił, że cały czas się na nią gapił. Przeniósł rozmarzony wzrok na swoje buty czując, jak jego twarz nabiera kolor najgłębszej czerwieni. Dziewczyna przeniosła wzrok na iPhone, który cały czas tkwił w jej kieszeni. Minęło 15 minut od wyjścia ze szkoły. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zamarł. Trzy głupie laski, biegły tu. A on dobrze wiedział, kto to. Złapał Miyu za rękę i zaczął uciekać, lekko ją ciągnąc.
- O co chodzi? - Spytała zaniepokojona - Co to ma znaczyć?
- Cicho bądź. Jak dopadną cię moje fanki, to będziesz miała przesrane - Mruknął, przeskakując na chodnik.
Spojrzała za siebie, Atomówki są wściekłe i dalej biegną. Zaśmiała się, sytuacja była komiczna. Ucieka z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole przed bandą kolorowych idiotek. Nagle poczuła mocniejsze szarpnięcie i znaleźli się w ciasnej, ciemnej uliczce. Złapał ją za ramię i przyparł do muru. Spojrzała na niego. Marszczył brwi, chciał by one go nie zobaczyły. Co najgorsze za każdym razem, gdy na nią spojrzał - dziwnie się rozmarzał. Czyżby urok nie znikł? To nie możliwe! Poczuła, jak na policzkach wypala jej się rumieniec. Wystawił głowę z za rogu, by spojrzeć, czy je zgubili. Nigdzie ich nie było. Uśmiechnął się szeroko i puścił Miyu, trochę zawstydzony. Wyszedł z uliczki i skręcił w stronę swojego mieszkania.
- Na razie. Wracam do domu, ty też powinnaś. Widzimy się w szkole - Pomachał.
- Pa! - odwzajemniła gest.
Chwilę potem Miyu poczuła nagły napad drgawek. Co to w ogóle miało być? To się stało naprawdę? Jeżeli tak, to atomówki ją zabiją. Spojrzała za jego znikającą sylwetką.
- Jesteś dziwny - Pomyślała, zaciskając pięści.
Wiatr popieścił jej spięte w kucyk włosy i dał uczucie mrozu. Zacisnęła wargi.
Tej nocy obudził się z krzykiem.
- Po jaką cholerę w ogóle śpię - Warknął, zakrywając sobie twarz poduszką.
Ciężko dyszał. To był koszmar, tylko koszmar. Wstał z łóżka, czując się jak skacowany. Sięgnął do laptopa. Używał go tylko w jednym celu, by się pouczyć. Kryminologia, przydaje się, zwłaszcza, gdy jest się seryjnym mordercą. Nauka też spełniała to, czego nie doświadczył za życia. Czy on się uczył? Czy chodził do szkoły? Nigdy. Mieszkał w więzieniu dla nieletnich - przez własną głupotę. Przynajmniej teraz mógł to nadrobić.
- Nie chce mi się - Pomyślał, odrywając się od maszyny.
Położył laptop na łóżku i zawędrował do kuchni, by zrobić sobie kawę.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Kolejna sesja nastąpiła końca. Wziął głęboki oddech, czując przypływ adrenaliny. Podszedł do ławki Panny Walters, obserwując jak się pakuję.
- Miyu, musimy pogadać - Powiedział z szarmanckim uśmiechem.- Sami - Przeniósł na Haru obojętny wzrok.
Dziewczyna spojrzała na niego z zaskoczeniem i podrapała się z tyłu głowy.
- Właściwie, czemu nie...? - Uśmiechnęła się i spojrzała na przyjaciela - Ru. Jak skończę to przyjdę do ciebie.
Chłopak burknął coś pod nosem i ominął go. Deave czuł tą niechęć, a co ważniejsze zazdrość i bardzo się ucieszył. Ma być o co zazdrosny. Może wpisać go do listy na następne opętania? Hę? Ruszył pewnym krokiem przed siebie, a ona poszła nieśmiale. Wyszedł z budynku gwiżdżąc i co chwilę spoglądając na nią. W myślach sobie powtarzał, że jest śliczna... i że ma racje. W czym? We wszystkim. Nawet najurodziwsza laska nie przyćmiła by jego miłości do samego siebie. W końcu doszli do parku, zajęło im to kilka minut. W tym Miyu prawie biegła, bo on ma szybki styl chodzenia. Zjawili się w tym samym miejscu, co zeszłego dnia. To, co on chciał zrobić było dość krępujące, więc chciał dobrać dobrą scenerie. Oboje czuli się jak w komedii. Rozejrzała się z nadzieją, że zaraz wyskoczy ktoś z kamerą i krzyknie "Mamy cię". Trafić do Show, w którym ośmiesza się ludzi chyba nie było by takie złe. Deave przeczesał włosy palcami, przedłużając niezręczną cisze. Tracił powoli w siebie wiarę. Co mu utrudnia to, by odpowiednio ułożyć słowa i rozkochać ją w sobie? Miał wrażenie, jakby między nimi była bariera. Czyżby atomówki? Spojrzała na niego, po czym on sobie uświadomił, że cały czas się na nią gapił. Przeniósł rozmarzony wzrok na swoje buty czując, jak jego twarz nabiera kolor najgłębszej czerwieni. Dziewczyna przeniosła wzrok na iPhone, który cały czas tkwił w jej kieszeni. Minęło 15 minut od wyjścia ze szkoły. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zamarł. Trzy głupie laski, biegły tu. A on dobrze wiedział, kto to. Złapał Miyu za rękę i zaczął uciekać, lekko ją ciągnąc.
- O co chodzi? - Spytała zaniepokojona - Co to ma znaczyć?
- Cicho bądź. Jak dopadną cię moje fanki, to będziesz miała przesrane - Mruknął, przeskakując na chodnik.
Spojrzała za siebie, Atomówki są wściekłe i dalej biegną. Zaśmiała się, sytuacja była komiczna. Ucieka z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole przed bandą kolorowych idiotek. Nagle poczuła mocniejsze szarpnięcie i znaleźli się w ciasnej, ciemnej uliczce. Złapał ją za ramię i przyparł do muru. Spojrzała na niego. Marszczył brwi, chciał by one go nie zobaczyły. Co najgorsze za każdym razem, gdy na nią spojrzał - dziwnie się rozmarzał. Czyżby urok nie znikł? To nie możliwe! Poczuła, jak na policzkach wypala jej się rumieniec. Wystawił głowę z za rogu, by spojrzeć, czy je zgubili. Nigdzie ich nie było. Uśmiechnął się szeroko i puścił Miyu, trochę zawstydzony. Wyszedł z uliczki i skręcił w stronę swojego mieszkania.
- Na razie. Wracam do domu, ty też powinnaś. Widzimy się w szkole - Pomachał.
- Pa! - odwzajemniła gest.
Chwilę potem Miyu poczuła nagły napad drgawek. Co to w ogóle miało być? To się stało naprawdę? Jeżeli tak, to atomówki ją zabiją. Spojrzała za jego znikającą sylwetką.
- Jesteś dziwny - Pomyślała, zaciskając pięści.
Wiatr popieścił jej spięte w kucyk włosy i dał uczucie mrozu. Zacisnęła wargi.
Rozdział II
Haruto dźgnął ją lekko.
- Miyu wstawaj - powiedział cicho i się uśmiechnął. Dziewczyna zamrugała i przeciągnęła się.
- Jak długo spałam?- spytała głęboko wciągając powietrze.
- Długo. Zasnęłaś jakoś po 15 minutach gry na Xboxie - poprawił okulary - Jak myślisz, jak nam poszła sesja?
- Jak zawsze, czyli dobrze- rzekła beztrosko i ruszyła w kierunku kuchni. Haru podążył za nią jak cień. Z małej lodówki wyciągnęła pizze i rzuciła ją na stół.
- Częstuj się - mruknęła zamykając lodówkę biodrem i sięgając po sok pomarańczowy. Chłopak westchnął i sięgnął po kawałek. Miyu rozlała sok do dwóch szklanek i ze swojej upiła łyk.
- Ty nie jesz?- spytał jej przyjaciel z ustami pełnymi jedzenia.
- Nie jestem głodna- zerknęła na niego- idę się przejść. W odpowiedzi Ru tylko pokiwał głową. Wstała i pobiegła do pokoju aby się przebrać. Po chwili wyszła z pokoju w białym sweterku i jasnych jeansach, natomiast włosy z "domowego" koka rozpuściła, tak że rozsypały się ciemną falą po plecach. Rzuciła przelotne spojrzenie do lustra i sięgnęła po skórzaną kurtkę. Zbiegła po schodach nie zwracając uwagi na pytające spojrzenia innych studentów. Gdy wyszła z akademika ruszyła w kierunku parku. W sumie to sama nie wiedziała dlaczego nagle zapragnęła wyjść na spacer. Idąc obserwując innych przechodniów, oznaki jesieni. Po dobrych 10 minutach dotarła w końcu do parku. Weszła między drzewa i wyciągnęła z kieszenie iPhone. Kiedy tak szła wpatrzona w ekran telefonu poczuła że na kogo wpada. Wywróciła się do tyłu ale zaraz wstała i spojrzała z kim się zderzyła. Otworzyła oczy ze zdziwienia ale zaraz się opamiętała i przyjęła kamienną minę. To ten sam chłopak który wczoraj wpadł na Haru....
- Chwila, jak on miał na imię? A! Deave, miejscowy przystojniak - pomyślała mierząc go spojrzenia i podając mu dłoń. Gdy wstał burknął coś w stylu "przepraszam". Miyu schowała ręce do kieszeni i popatrzyła na jego twarz. Było w nim coś nie w porządku. Czuła od niego coś złego.
- Ty wpadłeś na Haruto? - spytała nadal wpatrując się w niego zimnym spojrzeniem.
- Tak, ja. Lepiej uważaj na tego twojego chłoptasia. - rzucił, ale dalej nie patrzył się na nią tylko gdzieś w ziemie.
- Czemu tak unikasz mojego spojrzenia? - mruknęła żeby podtrzymać rozmowę, bo w końcu w pobliżu nie było nikogo znajomego. Deave nie odpowiedział. Wiedział że z tą dziewczyną jest coś dziwnego, a w dodatku wyczuwał od niej coś podobnego co od Amila, coś co w przypadku tamtego było tłumione przez demoniczną naturę. Chciał jej wygarnąć żeby się odczepiła, że on ma ciekawsze sprawy niż gadanie, ale kiedy spojrzał na jej twarz wstrzymał oddech.Wiele ładnych dziewczyn widział w życiu ale w tej było coś ... wyjątkowego, coś przez co nie mógł wydusić z siebie słowa. Miyu wiedziała że potrafi omamiać spojrzeniem, stosowała to wiele razy w przypadku nauczycieli, profesorów. Zauważyła że trudniej było do niego dodrzeć.
- J-a...a-ale..yyy- nie potrafił skleić jakiegoś sensownego zdania a jego zawsze obecna charyzma zniknęła.
Dziewczyna uśmiechnęła się i odwróciła wzrok. Jeżeli on był normalny urok powinien zniknąć. Po chwili znów na niego spojrzała lekko się uśmiechając ale, ku jej zdziwieniu, on nadal patrzył się na nią TYM zauroczonym spojrzeniem. Uczyła się wiele o demonach, wampirach, wilkołakach i wiedziała że one podchodzą do tego uroku inaczej. Spojrzała za siebie i widząc ławkę, usiadała na niej. On także usiadł obok. Ciemno włosy otrząsnął się już częściowo z uroku ale i tak pozostało coś co czyniło ją niezwykłą w jego oczach.
- Więc co studiujesz? - spojrzał w drzewo po drugiej stronie alejki czując że się rumieni... on, Deave, książe piekieł się rumieni. Miyu i popatrzyła w szarawe niebo.
- Psychologię, filologie japońską, medycynę i takie tam - odparła cicho. Deave odważył się spojrzeć na nią kątem oka. Czuł się dziwnie.
- Może to zabrzmieć jak tani podryw ale... jest w tobie coś niezwykłego- wyszeptał. Mia uśmiechnęła się.
- Masz racje, brzmi jak tani podryw- popatrzyła na niego i uśmiechnęła się słodko. Deave czuł że zaraz się roztopi więc pospiesznie wstał uśmiechnął się zakłopotany. Dziewczyna także wstała i już chciała iść kiedy on szybko rzucił
- Spotkamy się jeszcze? - odwrócił twarz bo poczuł się strasznie głupio.
- Jeśli chcesz- uśmiechnęła się i podała mu swój numer po czym odeszła w drogę powrotną. Po chwili spotkała Haru który przejeżdżał swoim samochodem
- Ciemno już, a poza tym mamy za chwile iść dodatkowy wykład o medycynie - rzucił wychylając się przez okno i charakterystycznym dla siebie ruchem poprawił okulary po czym otworzył drzwi - wsiadaj.Przyjaciółka posłusznie wskoczyła na siedzenie obok i zatrzasnęła drzwi.
- Miyu wstawaj - powiedział cicho i się uśmiechnął. Dziewczyna zamrugała i przeciągnęła się.
- Jak długo spałam?- spytała głęboko wciągając powietrze.
- Długo. Zasnęłaś jakoś po 15 minutach gry na Xboxie - poprawił okulary - Jak myślisz, jak nam poszła sesja?
- Jak zawsze, czyli dobrze- rzekła beztrosko i ruszyła w kierunku kuchni. Haru podążył za nią jak cień. Z małej lodówki wyciągnęła pizze i rzuciła ją na stół.
- Częstuj się - mruknęła zamykając lodówkę biodrem i sięgając po sok pomarańczowy. Chłopak westchnął i sięgnął po kawałek. Miyu rozlała sok do dwóch szklanek i ze swojej upiła łyk.
- Ty nie jesz?- spytał jej przyjaciel z ustami pełnymi jedzenia.
- Nie jestem głodna- zerknęła na niego- idę się przejść. W odpowiedzi Ru tylko pokiwał głową. Wstała i pobiegła do pokoju aby się przebrać. Po chwili wyszła z pokoju w białym sweterku i jasnych jeansach, natomiast włosy z "domowego" koka rozpuściła, tak że rozsypały się ciemną falą po plecach. Rzuciła przelotne spojrzenie do lustra i sięgnęła po skórzaną kurtkę. Zbiegła po schodach nie zwracając uwagi na pytające spojrzenia innych studentów. Gdy wyszła z akademika ruszyła w kierunku parku. W sumie to sama nie wiedziała dlaczego nagle zapragnęła wyjść na spacer. Idąc obserwując innych przechodniów, oznaki jesieni. Po dobrych 10 minutach dotarła w końcu do parku. Weszła między drzewa i wyciągnęła z kieszenie iPhone. Kiedy tak szła wpatrzona w ekran telefonu poczuła że na kogo wpada. Wywróciła się do tyłu ale zaraz wstała i spojrzała z kim się zderzyła. Otworzyła oczy ze zdziwienia ale zaraz się opamiętała i przyjęła kamienną minę. To ten sam chłopak który wczoraj wpadł na Haru....
- Chwila, jak on miał na imię? A! Deave, miejscowy przystojniak - pomyślała mierząc go spojrzenia i podając mu dłoń. Gdy wstał burknął coś w stylu "przepraszam". Miyu schowała ręce do kieszeni i popatrzyła na jego twarz. Było w nim coś nie w porządku. Czuła od niego coś złego.
- Ty wpadłeś na Haruto? - spytała nadal wpatrując się w niego zimnym spojrzeniem.
- Tak, ja. Lepiej uważaj na tego twojego chłoptasia. - rzucił, ale dalej nie patrzył się na nią tylko gdzieś w ziemie.
- Czemu tak unikasz mojego spojrzenia? - mruknęła żeby podtrzymać rozmowę, bo w końcu w pobliżu nie było nikogo znajomego. Deave nie odpowiedział. Wiedział że z tą dziewczyną jest coś dziwnego, a w dodatku wyczuwał od niej coś podobnego co od Amila, coś co w przypadku tamtego było tłumione przez demoniczną naturę. Chciał jej wygarnąć żeby się odczepiła, że on ma ciekawsze sprawy niż gadanie, ale kiedy spojrzał na jej twarz wstrzymał oddech.Wiele ładnych dziewczyn widział w życiu ale w tej było coś ... wyjątkowego, coś przez co nie mógł wydusić z siebie słowa. Miyu wiedziała że potrafi omamiać spojrzeniem, stosowała to wiele razy w przypadku nauczycieli, profesorów. Zauważyła że trudniej było do niego dodrzeć.
- J-a...a-ale..yyy- nie potrafił skleić jakiegoś sensownego zdania a jego zawsze obecna charyzma zniknęła.
Dziewczyna uśmiechnęła się i odwróciła wzrok. Jeżeli on był normalny urok powinien zniknąć. Po chwili znów na niego spojrzała lekko się uśmiechając ale, ku jej zdziwieniu, on nadal patrzył się na nią TYM zauroczonym spojrzeniem. Uczyła się wiele o demonach, wampirach, wilkołakach i wiedziała że one podchodzą do tego uroku inaczej. Spojrzała za siebie i widząc ławkę, usiadała na niej. On także usiadł obok. Ciemno włosy otrząsnął się już częściowo z uroku ale i tak pozostało coś co czyniło ją niezwykłą w jego oczach.
- Więc co studiujesz? - spojrzał w drzewo po drugiej stronie alejki czując że się rumieni... on, Deave, książe piekieł się rumieni. Miyu i popatrzyła w szarawe niebo.
- Psychologię, filologie japońską, medycynę i takie tam - odparła cicho. Deave odważył się spojrzeć na nią kątem oka. Czuł się dziwnie.
- Może to zabrzmieć jak tani podryw ale... jest w tobie coś niezwykłego- wyszeptał. Mia uśmiechnęła się.
- Masz racje, brzmi jak tani podryw- popatrzyła na niego i uśmiechnęła się słodko. Deave czuł że zaraz się roztopi więc pospiesznie wstał uśmiechnął się zakłopotany. Dziewczyna także wstała i już chciała iść kiedy on szybko rzucił
- Spotkamy się jeszcze? - odwrócił twarz bo poczuł się strasznie głupio.
- Jeśli chcesz- uśmiechnęła się i podała mu swój numer po czym odeszła w drogę powrotną. Po chwili spotkała Haru który przejeżdżał swoim samochodem
- Ciemno już, a poza tym mamy za chwile iść dodatkowy wykład o medycynie - rzucił wychylając się przez okno i charakterystycznym dla siebie ruchem poprawił okulary po czym otworzył drzwi - wsiadaj.Przyjaciółka posłusznie wskoczyła na siedzenie obok i zatrzasnęła drzwi.
▀▄▀▄▀▄▀▄
środa, 12 listopada 2014
Rozdział I
Westchnął, pakując swoje rzeczy do torby i cisząc się z końca naprawdę długiej i żmudnej sesji. Chociaż była by całkiem spoko, gdyby kilka dziewczyn nie krzyczało "DEAVE TO UMIE! ON SOBIE PORADZI". Przeklęte atomówki. Szybkim ruchem założył torbę na bark i ruszył w stronę wyjścia. Zaraz potem czekało go nie miłe spotkanie z podłogą, a książki wypadły z torby i rozleciały się po podłodze.
- Sorry - Wymusił.
Spojrzał na chłopaka, z którym się stłukł, przez co oboje wylądowali na podłodze. Przyjrzał się, jak kolesiowi pomaga wstać jakaś dziewczyna. Czyżby para? Nie, nie... Wszystkie chcą tylko Deava, to nie możliwe(Przynajmniej on sobie to ubzdurał). Po dłuższej chwili zorientował się, że znał tą dwójkę. Miyu i Haruto... Nie przepadał za nimi, ale tak naprawdę nic do nich nie miał. Wisieli mu. Jedynie "Haru" stanowił dość irytującą jednostkę kujona, który miał plany na przyszłość. Jak to miał odebrać Narcyzowaty Deave? Gościu stara się trafić na jego poziom. Pfi, niedoczekanie. Pozbierał swoje książki i znów spakował je do torby. Wstał, przeciągając się i spojrzał na Miyu. Patrzała na niego chłodno, bez słodkich minek i maślanych oczu. To go irytowało, a raczej dobijało. On jest Księciem Piekieł! W świecie ludzi wszystkie na niego lecą, a ta nawet nie raczy się uśmiechnąć. To dziwne i nie naturalne. Uśmiechnął się krzywo.
- Jeszcze raz przepraszam, to moja wina. Na razie, życzę miłego dnia! - Powiedział radośnie.
Podrapał się po głowie i odszedł. Strasznie chciało mu się śmiać. Wszyscy wierzą w tą udawaną życzliwość, to aż boli. Szedł wpatrzony w chodnik, pogrążony w myślach nie wiadomo skąd pojawiły się atomówki.
- Tylko nie one- pomyślał starając się nie zwracać na nie uwagi, ale ona już go otoczyły patrząc maślanymi oczami.
- Hey Deave - powiedziały, a właściwie to wy piszczały- Jak ci poszła sesja? Zignorował je patrząc w bok. Po drugiej stronie ulicy za uwarzył Miyu, która patrzyła się na niego tymi wielkimi błękitnymi oczami bez wyrazu. Puszczając mimo uszu piski i chichoty atomówek ponownie zaczął o niej rozmyślać. Kiedy tak szedł wielokolorowe liście wirowały wokół niego i powoli się ściemniało. W pewnym momencie skręcił w boczną uliczkę, czego na szczęście nie zauważyły dziewczyny. Po chwili dotarł do akademika i otworzył drzwi własnym kluczem wszedł do środka obrzucając wzrokiem hol w którym siedziała i przytulała się jakaś para. Wbiegł po schodach i poszedł korytarzem. Zatrzymał się przy drzwiach z numerem 209, otworzył je wchodząc i zatrzasnął za sobą. Rzucił plecak pod ścianę i ruszył po ciemku do kuchni, nigdy nie lubił zapalać światła. Wszedł do kuchni zapalając łokciem światło i za uwarzył ciemną sylwetkę siedzącą na parapecie. Przewrócił oczami i podszedł bliżej z rękami w kieszeniach.
- Ty tu czego, Amil - oparł się o stół i skrzyżował ręce na piersi. Zapytany spojrzał na niego jasnymi oczami i uśmiechnął się.
- Przyszedłem sprawdzić jak ci się tu wiedzie- rozglądnął się po kuchni i utkwił wzrok w przyjacielu. Deave uśmiechnął się kpiąco i podszedł do lodówki wyciągając cole i upił kilka łyków prosto z butelki po czym otarł usta rękawem.
-Czuj się jak u siebie- zrobił zamaszysty ruch ręką. Odłożył butelkę na stół i ruszył do salonu. Spojrzał zza ramienia i zobaczył że jego gość podąża za nim. Usiadł na jednym z foteli i brodą wskazał drugi fotel, gdzie spoczął Amil.
-Wiesz ostatnio zastanawia mnie jedna rzecz...a właściwie osoba-popatrzył się tępo w przeciwległą ścianę lekko kiwając głową do swoich myśli.
-To znaczy?- Demon ułożył głowę na rękach wwiercając się w niego spojrzeniem.
- Znasz może ... właściwie to na pewno znasz, Miyu Walters. Wydaje się nie działaś na moje magiczne uroki....wiesz coś może o niej? Oczy Amila pociemniały i spojrzał w dół jakby próbował sobie coś przypomnieć.
- Nie wiem, ale rozejrzę się za nią-obiecał rozsiadając się wygodnie- czyli mówisz że nie działa na nią twój seksapil demona? Parsknął i przeczesał palcami swoje jasne włosy. Deave spojrzał na niego i zmrużył oczy.
- Jak to jest być upadłym aniołem? Jak wygląda niebo?- spytał przekrzywiając głowę na bok. Jasnowłosy oparł głowę na oparciu fotela i spojrzał w sufit, po czym uśmiechnął się.
- Jakoś dla mnie nie ma to różnicy...- odpowiedział ignorując drugie pytanie. Ciemnowłosy podrapał się w tył głowy po czym wstał i przeciągnął się.
- Co śmiertelniczki we mnie widzą?- rzucił w przestrzeń- dobra ja idę się przespać....
- Przecież nie musisz spać, to znaczy demony nie potrzebują snu-uśmiechnął się krzywo jego przyjaciel. Kiedy tamten się odwrócił aby skomentować, Amila już nie było. Chłopak wzruszył ramionami, zgasił wszystkie światła i rzucił się na kanapę. Nawet nie zauważył kiedy zasnął.
- Sorry - Wymusił.
Spojrzał na chłopaka, z którym się stłukł, przez co oboje wylądowali na podłodze. Przyjrzał się, jak kolesiowi pomaga wstać jakaś dziewczyna. Czyżby para? Nie, nie... Wszystkie chcą tylko Deava, to nie możliwe(Przynajmniej on sobie to ubzdurał). Po dłuższej chwili zorientował się, że znał tą dwójkę. Miyu i Haruto... Nie przepadał za nimi, ale tak naprawdę nic do nich nie miał. Wisieli mu. Jedynie "Haru" stanowił dość irytującą jednostkę kujona, który miał plany na przyszłość. Jak to miał odebrać Narcyzowaty Deave? Gościu stara się trafić na jego poziom. Pfi, niedoczekanie. Pozbierał swoje książki i znów spakował je do torby. Wstał, przeciągając się i spojrzał na Miyu. Patrzała na niego chłodno, bez słodkich minek i maślanych oczu. To go irytowało, a raczej dobijało. On jest Księciem Piekieł! W świecie ludzi wszystkie na niego lecą, a ta nawet nie raczy się uśmiechnąć. To dziwne i nie naturalne. Uśmiechnął się krzywo.
- Jeszcze raz przepraszam, to moja wina. Na razie, życzę miłego dnia! - Powiedział radośnie.
Podrapał się po głowie i odszedł. Strasznie chciało mu się śmiać. Wszyscy wierzą w tą udawaną życzliwość, to aż boli. Szedł wpatrzony w chodnik, pogrążony w myślach nie wiadomo skąd pojawiły się atomówki.
- Tylko nie one- pomyślał starając się nie zwracać na nie uwagi, ale ona już go otoczyły patrząc maślanymi oczami.
- Hey Deave - powiedziały, a właściwie to wy piszczały- Jak ci poszła sesja? Zignorował je patrząc w bok. Po drugiej stronie ulicy za uwarzył Miyu, która patrzyła się na niego tymi wielkimi błękitnymi oczami bez wyrazu. Puszczając mimo uszu piski i chichoty atomówek ponownie zaczął o niej rozmyślać. Kiedy tak szedł wielokolorowe liście wirowały wokół niego i powoli się ściemniało. W pewnym momencie skręcił w boczną uliczkę, czego na szczęście nie zauważyły dziewczyny. Po chwili dotarł do akademika i otworzył drzwi własnym kluczem wszedł do środka obrzucając wzrokiem hol w którym siedziała i przytulała się jakaś para. Wbiegł po schodach i poszedł korytarzem. Zatrzymał się przy drzwiach z numerem 209, otworzył je wchodząc i zatrzasnął za sobą. Rzucił plecak pod ścianę i ruszył po ciemku do kuchni, nigdy nie lubił zapalać światła. Wszedł do kuchni zapalając łokciem światło i za uwarzył ciemną sylwetkę siedzącą na parapecie. Przewrócił oczami i podszedł bliżej z rękami w kieszeniach.
- Ty tu czego, Amil - oparł się o stół i skrzyżował ręce na piersi. Zapytany spojrzał na niego jasnymi oczami i uśmiechnął się.
- Przyszedłem sprawdzić jak ci się tu wiedzie- rozglądnął się po kuchni i utkwił wzrok w przyjacielu. Deave uśmiechnął się kpiąco i podszedł do lodówki wyciągając cole i upił kilka łyków prosto z butelki po czym otarł usta rękawem.
-Czuj się jak u siebie- zrobił zamaszysty ruch ręką. Odłożył butelkę na stół i ruszył do salonu. Spojrzał zza ramienia i zobaczył że jego gość podąża za nim. Usiadł na jednym z foteli i brodą wskazał drugi fotel, gdzie spoczął Amil.
-Wiesz ostatnio zastanawia mnie jedna rzecz...a właściwie osoba-popatrzył się tępo w przeciwległą ścianę lekko kiwając głową do swoich myśli.
-To znaczy?- Demon ułożył głowę na rękach wwiercając się w niego spojrzeniem.
- Znasz może ... właściwie to na pewno znasz, Miyu Walters. Wydaje się nie działaś na moje magiczne uroki....wiesz coś może o niej? Oczy Amila pociemniały i spojrzał w dół jakby próbował sobie coś przypomnieć.
- Nie wiem, ale rozejrzę się za nią-obiecał rozsiadając się wygodnie- czyli mówisz że nie działa na nią twój seksapil demona? Parsknął i przeczesał palcami swoje jasne włosy. Deave spojrzał na niego i zmrużył oczy.
- Jak to jest być upadłym aniołem? Jak wygląda niebo?- spytał przekrzywiając głowę na bok. Jasnowłosy oparł głowę na oparciu fotela i spojrzał w sufit, po czym uśmiechnął się.
- Jakoś dla mnie nie ma to różnicy...- odpowiedział ignorując drugie pytanie. Ciemnowłosy podrapał się w tył głowy po czym wstał i przeciągnął się.
- Co śmiertelniczki we mnie widzą?- rzucił w przestrzeń- dobra ja idę się przespać....
- Przecież nie musisz spać, to znaczy demony nie potrzebują snu-uśmiechnął się krzywo jego przyjaciel. Kiedy tamten się odwrócił aby skomentować, Amila już nie było. Chłopak wzruszył ramionami, zgasił wszystkie światła i rzucił się na kanapę. Nawet nie zauważył kiedy zasnął.
Subskrybuj:
Posty (Atom)