sobota, 22 listopada 2014

Rozdział VII

Trzasnął drzwiami od mieszkania i oparł się o nie. To nie tak miało być! Ale nie ważne ile by w duchu przeklinał, i tak by nic nie wskórał, nic nie zmienił. A wszystko przez co, że laska nie usłyszała całego zdania. Przeczesał obiema rękami włosy myśląc, co robić. Postanowił się położyć, grasująca burza może naprawdę przestraszyć. Miał już bezwładnie opadnąć na łóżko, gdy zauważył, że... kołdra jest cała mokra. Chwycił ją za dwa suche rogi i roztargał w napadzie złości.
- Amil! Jebany pedale - Warknął.
Otworzył okno i wszystko wyrzucił, a niech komuś spadnie na balkon. W tym samym momencie piorun uderzył w spadającą pierzynę. Siła wyższe go chyba nie lubią, zaśmiał się. Mocno wychylając się w oknie spojrzał w bok. Miyu nie domknęła okna, miał szansę to wykorzystać. Stanął na parapetu, uważając na mocny deszcz i błyskawice. Przylepiając się do ściany przeskoczył na parapet mieszkania obok i dyskretnie wkradł się do domu. Chwila wystarczyła, by był cały przemoczony. Prychnął. Niebieskooka nie obrazi się, jak dywan będzie trochę mokry? Zapalił światło i przykucnął przed jej łóżkiem. Tak słodko spała. Musiał ją wybudzić, w końcu nie będzie korzystał z jej domu podczas, gdy śpi. Coś go popchnęło. A może sam chciał? Uniósł się na stopach i musnął jej wargi, patrząc z satysfakcją jak się budzi. Robił tak gh... zresztą nie ważne. Spojrzała na niego zdziwiona, zaraz po tym zorientowała się, co zrobił. Dotknęła opuszkami ust swoje wargi. On ją tak... na serio? I jeszcze się głupi szczerzy. Wrrrr. Wstał i usiadł koło niej. Oparł głowę o ścianę i zerknął na nią kątem oka. Zdecydowanie - Nie jest ani romantykiem, ani flirciarzem. I ten i ten by wiedział, co robić. On nie wie, jak zacząć rozmowę, kiepsko.
- Nadal masz focha? - Zapytał, krzyżując ręce.
- Yhmm... nie. Nie jestem wściekła, tylko rozczarowana... - Oplotła rękami nogi - Myślisz, że wszystko co robisz, jest uczciwe?
Otworzył szeroko oczy. Ona wie, że on jest ten teges? A więc nie wszystkie kobiety są pomyłką ewolucji.
- Więc wiesz? Mogłem się tego spodziewać... Jeżeli wiesz tyle o mnie, może powiesz mi coś o sobie? Zrozumiem, jeżeli nie zechcesz...
"Ponieważ nikt nie chce się wyspowiadać demonowi", zawieruszyło mu się w głowie. Jedynym, który z chęcią mu się wyspowiadał jako istota boska, to Amil. Dlatego też on przyjął go pod swoje "skrzydła". Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Nie ważne, jak bym się starała, jakaś część mnie mówi, że chce ci powiedzieć wszystkie informacje, to dziwne. Może to moja anielska strona to mówi?
Jego oczy poczerniały.
- Co masz na myśli?
- Jestem aniołem, Deave.
Czuł, jakby coś go niszczyło od środka. Miał wrażenie, że nigdy jej nie kochał, tylko jej anielską stronę. To go zabolało. Tak właściwie, to czemu myślał, że kogokolwiek kochał? Książe Piekieł zakochany w kimś, poza samym sobą? To niedorzeczne, nielogiczne. Bruknął tylko coś w stylu "Nara" i próbował uciec, albo przynajmniej się wybudzoć. Anioły są wszędzie. Przynajmniej mówiła o czymś innym a nie o tym, że jest demonem. Ufff.. Gdyby wiedziała już by chodził z zaszytymi ustami, a nie może pozwolić sobie je zaszyć, za nic. Ona też w to nie umiała uwierzyć. Wyspowiada się, a on... Ucieka? Co to za facet? Wybiegła za nim na korytarz. Nie ma go. Zapukała do drzwi obok. Może tam będzie? W końcu to jego pokój. Zapukała. Zero odpowiedzi. Mimo wszystko wiedziała, że on tam jest. Pociągnęła za klamkę, drzwi były otwarte. Amator w ucieczkach. Co go tak zestresowało, że nie pomyślał o podstawowych sprawach? Weszła, a to, co zobaczyło zniszczyło jej najśmielsze oczekiwania. Siedział na fotelu, patrząc się na nią czarnymi, pustymi oczami. Jeszcze przed chwilą one były jadowicie żółte, a teraz? Czarne, puste, straszne. Więc tak wygląda Demon. Ale to nie w pełnej odsłonie, w pełnej ma rogi. Może oczy zmieniają się pod wpływem negatywnych uczuć? Teraz zorientowała się, którym demonem on był. Wszyscy kazali, by po spotkaniu go natychmiast zaszyć mu usta.
- A więc to tak... - Spojrzała na swoje stopy.
- Znikaj...
- Myślałam, że mnie kochasz... Przynajmniej tyle razy to powtarzałeś...
- Miłość? Między aniołem i demonem? - Zaśmiał się -  To nie istnieje. Dobro i zło, to nazwajem się przyciąga. My się przyciągamy - Zrobił smutną minę.
Zacisnęła wargi, to nie może się tak skończyć.
- Myślisz, że wybrałam własne pochodzenie?
- Tu nie chodzi o ciebie, tylko o mnie. Sam wybrałem bycie demonem.SAM! Całkiem sam. Ale, anioły są sztuczne. Istoty doskonalsze od ludzi, są wszędzie! Ty, Amil... Gdzie nie spojrzysz, tam zobaczysz anioła! To jest męczące!
- Po prostu się boisz - Czuła, jak kąciki oczu napełniają się jej łzami.
- Wmawiaj to sobie. Tak czy inaczej, nie chcę cię widzieć. Nara - Zamachał z sarkastycznym uśmiechem.
- Tak to ma wyglądać? Odrzucasz mnie, bo co? Jeżeli tak to ma być, to do zobaczenia. Cześć - Dała się ponieść emocją.
Łzy leciały z niej strumieniami, szybko wybiegła, by nie wykazać tak bardzo słabości. Deave jest teraz jej wrogiem. Nienawidzi go, a jednak tak bardzo ją zranił, tak bardzo chce się wybudzić z tego koszmaru, albo przynajmniej zapomnieć, że on w ogóle istniał. On nadal patrzał na drzwi, zaraz potem skulił się na ziemi, łapiąc się rękami za głowę. Sam płakał. Tą całą rozmowę nadal słyszał, brzęczała mu w głowie, będąc jeszcze głośniejsza. Rozrywało go od środka, ubolewał nad własną głupotą. Ale już czas, by ją znienawidził.

♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠ 

Weszła do swojego mieszkania. W tej samej chwili ktoś ją przytulił. Odepchnęła się od chłopaka, nie chciała mieć do czynienia z płcią przeciwną. Zauważyła blondyna, i to znajomego. Był tak samo smutny jak ona. 
- Spokojnie Miyu, to ja... Amil... Chcę ci powiedzieć, że cieszę się, że tak się to skończyło...
Stała w ciszy. Co? Co on wygaduje?
- Mimo wszystko boli mnie twoje cierpienie... Myślę, że - Podrapał się po głowie - mój przyjaciel nie był dla ciebie dobrą partią, jest prawdziwym potworem. Mimo wszystko jestem po twojej stro...
- Amil, mam dość. Chcę być sama. Wypad, wynocha! - Wrzasnęła.
Skinął głową i rozpłynął się w powietrzu. Upadła na kolana powtarzając sobie pytanie "Dlaczego?!". Nawet jej brat swoim przemówieniem pogorszył stan jej psychiki. Powoli wymiękała, to ją przerastało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz