Westchnął, pakując swoje rzeczy do torby i cisząc się z końca naprawdę długiej i żmudnej sesji. Chociaż była by całkiem spoko, gdyby kilka dziewczyn nie krzyczało "DEAVE TO UMIE! ON SOBIE PORADZI". Przeklęte atomówki. Szybkim ruchem założył torbę na bark i ruszył w stronę wyjścia. Zaraz potem czekało go nie miłe spotkanie z podłogą, a książki wypadły z torby i rozleciały się po podłodze.
- Sorry - Wymusił.
Spojrzał na chłopaka, z którym się stłukł, przez co oboje wylądowali na podłodze. Przyjrzał się, jak kolesiowi pomaga wstać jakaś dziewczyna. Czyżby para? Nie, nie... Wszystkie chcą tylko Deava, to nie możliwe(Przynajmniej on sobie to ubzdurał). Po dłuższej chwili zorientował się, że znał tą dwójkę. Miyu i Haruto... Nie przepadał za nimi, ale tak naprawdę nic do nich nie miał. Wisieli mu. Jedynie "Haru" stanowił dość irytującą jednostkę kujona, który miał plany na przyszłość. Jak to miał odebrać Narcyzowaty Deave? Gościu stara się trafić na jego poziom. Pfi, niedoczekanie. Pozbierał swoje książki i znów spakował je do torby. Wstał, przeciągając się i spojrzał na Miyu. Patrzała na niego chłodno, bez słodkich minek i maślanych oczu. To go irytowało, a raczej dobijało. On jest Księciem Piekieł! W świecie ludzi wszystkie na niego lecą, a ta nawet nie raczy się uśmiechnąć. To dziwne i nie naturalne. Uśmiechnął się krzywo.
- Jeszcze raz przepraszam, to moja wina. Na razie, życzę miłego dnia! - Powiedział radośnie.
Podrapał się po głowie i odszedł. Strasznie chciało mu się śmiać. Wszyscy wierzą w tą udawaną życzliwość, to aż boli. Szedł wpatrzony w chodnik, pogrążony w myślach nie wiadomo skąd pojawiły się atomówki.
- Tylko nie one- pomyślał starając się nie zwracać na nie uwagi, ale ona już go otoczyły patrząc maślanymi oczami.
- Hey Deave - powiedziały, a właściwie to wy piszczały- Jak ci poszła sesja? Zignorował je patrząc w bok. Po drugiej stronie ulicy za uwarzył Miyu, która patrzyła się na niego tymi wielkimi błękitnymi oczami bez wyrazu. Puszczając mimo uszu piski i chichoty atomówek ponownie zaczął o niej rozmyślać. Kiedy tak szedł wielokolorowe liście wirowały wokół niego i powoli się ściemniało. W pewnym momencie skręcił w boczną uliczkę, czego na szczęście nie zauważyły dziewczyny. Po chwili dotarł do akademika i otworzył drzwi własnym kluczem wszedł do środka obrzucając wzrokiem hol w którym siedziała i przytulała się jakaś para. Wbiegł po schodach i poszedł korytarzem. Zatrzymał się przy drzwiach z numerem 209, otworzył je wchodząc i zatrzasnął za sobą. Rzucił plecak pod ścianę i ruszył po ciemku do kuchni, nigdy nie lubił zapalać światła. Wszedł do kuchni zapalając łokciem światło i za uwarzył ciemną sylwetkę siedzącą na parapecie. Przewrócił oczami i podszedł bliżej z rękami w kieszeniach.
- Ty tu czego, Amil - oparł się o stół i skrzyżował ręce na piersi. Zapytany spojrzał na niego jasnymi oczami i uśmiechnął się.
- Przyszedłem sprawdzić jak ci się tu wiedzie- rozglądnął się po kuchni i utkwił wzrok w przyjacielu. Deave uśmiechnął się kpiąco i podszedł do lodówki wyciągając cole i upił kilka łyków prosto z butelki po czym otarł usta rękawem.
-Czuj się jak u siebie- zrobił zamaszysty ruch ręką. Odłożył butelkę na stół i ruszył do salonu. Spojrzał zza ramienia i zobaczył że jego gość podąża za nim. Usiadł na jednym z foteli i brodą wskazał drugi fotel, gdzie spoczął Amil.
-Wiesz ostatnio zastanawia mnie jedna rzecz...a właściwie osoba-popatrzył się tępo w przeciwległą ścianę lekko kiwając głową do swoich myśli.
-To znaczy?- Demon ułożył głowę na rękach wwiercając się w niego spojrzeniem.
- Znasz może ... właściwie to na pewno znasz, Miyu Walters. Wydaje się nie działaś na moje magiczne uroki....wiesz coś może o niej? Oczy Amila pociemniały i spojrzał w dół jakby próbował sobie coś przypomnieć.
- Nie wiem, ale rozejrzę się za nią-obiecał rozsiadając się wygodnie- czyli mówisz że nie działa na nią twój seksapil demona? Parsknął i przeczesał palcami swoje jasne włosy. Deave spojrzał na niego i zmrużył oczy.
- Jak to jest być upadłym aniołem? Jak wygląda niebo?- spytał przekrzywiając głowę na bok. Jasnowłosy oparł głowę na oparciu fotela i spojrzał w sufit, po czym uśmiechnął się.
- Jakoś dla mnie nie ma to różnicy...- odpowiedział ignorując drugie pytanie. Ciemnowłosy podrapał się w tył głowy po czym wstał i przeciągnął się.
- Co śmiertelniczki we mnie widzą?- rzucił w przestrzeń- dobra ja idę się przespać....
- Przecież nie musisz spać, to znaczy demony nie potrzebują snu-uśmiechnął się krzywo jego przyjaciel. Kiedy tamten się odwrócił aby skomentować, Amila już nie było. Chłopak wzruszył ramionami, zgasił wszystkie światła i rzucił się na kanapę. Nawet nie zauważył kiedy zasnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz