Tej nocy obudził się z krzykiem.
- Po jaką cholerę w ogóle śpię - Warknął, zakrywając sobie twarz poduszką.
Ciężko dyszał. To był koszmar, tylko koszmar. Wstał z łóżka, czując się jak skacowany. Sięgnął do laptopa. Używał go tylko w jednym celu, by się pouczyć. Kryminologia, przydaje się, zwłaszcza, gdy jest się seryjnym mordercą. Nauka też spełniała to, czego nie doświadczył za życia. Czy on się uczył? Czy chodził do szkoły? Nigdy. Mieszkał w więzieniu dla nieletnich - przez własną głupotę. Przynajmniej teraz mógł to nadrobić.
- Nie chce mi się - Pomyślał, odrywając się od maszyny.
Położył laptop na łóżku i zawędrował do kuchni, by zrobić sobie kawę.
♠ ▪ ♠ ▪ ♠ ▪ ♠
Kolejna sesja nastąpiła końca. Wziął głęboki oddech, czując przypływ adrenaliny. Podszedł do ławki Panny Walters, obserwując jak się pakuję.
- Miyu, musimy pogadać - Powiedział z szarmanckim uśmiechem.- Sami - Przeniósł na Haru obojętny wzrok.
Dziewczyna spojrzała na niego z zaskoczeniem i podrapała się z tyłu głowy.
- Właściwie, czemu nie...? - Uśmiechnęła się i spojrzała na przyjaciela - Ru. Jak skończę to przyjdę do ciebie.
Chłopak burknął coś pod nosem i ominął go. Deave czuł tą niechęć, a co ważniejsze zazdrość i bardzo się ucieszył. Ma być o co zazdrosny. Może wpisać go do listy na następne opętania? Hę? Ruszył pewnym krokiem przed siebie, a ona poszła nieśmiale. Wyszedł z budynku gwiżdżąc i co chwilę spoglądając na nią. W myślach sobie powtarzał, że jest śliczna... i że ma racje. W czym? We wszystkim. Nawet najurodziwsza laska nie przyćmiła by jego miłości do samego siebie. W końcu doszli do parku, zajęło im to kilka minut. W tym Miyu prawie biegła, bo on ma szybki styl chodzenia. Zjawili się w tym samym miejscu, co zeszłego dnia. To, co on chciał zrobić było dość krępujące, więc chciał dobrać dobrą scenerie. Oboje czuli się jak w komedii. Rozejrzała się z nadzieją, że zaraz wyskoczy ktoś z kamerą i krzyknie "Mamy cię". Trafić do Show, w którym ośmiesza się ludzi chyba nie było by takie złe. Deave przeczesał włosy palcami, przedłużając niezręczną cisze. Tracił powoli w siebie wiarę. Co mu utrudnia to, by odpowiednio ułożyć słowa i rozkochać ją w sobie? Miał wrażenie, jakby między nimi była bariera. Czyżby atomówki? Spojrzała na niego, po czym on sobie uświadomił, że cały czas się na nią gapił. Przeniósł rozmarzony wzrok na swoje buty czując, jak jego twarz nabiera kolor najgłębszej czerwieni. Dziewczyna przeniosła wzrok na iPhone, który cały czas tkwił w jej kieszeni. Minęło 15 minut od wyjścia ze szkoły. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zamarł. Trzy głupie laski, biegły tu. A on dobrze wiedział, kto to. Złapał Miyu za rękę i zaczął uciekać, lekko ją ciągnąc.
- O co chodzi? - Spytała zaniepokojona - Co to ma znaczyć?
- Cicho bądź. Jak dopadną cię moje fanki, to będziesz miała przesrane - Mruknął, przeskakując na chodnik.
Spojrzała za siebie, Atomówki są wściekłe i dalej biegną. Zaśmiała się, sytuacja była komiczna. Ucieka z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole przed bandą kolorowych idiotek. Nagle poczuła mocniejsze szarpnięcie i znaleźli się w ciasnej, ciemnej uliczce. Złapał ją za ramię i przyparł do muru. Spojrzała na niego. Marszczył brwi, chciał by one go nie zobaczyły. Co najgorsze za każdym razem, gdy na nią spojrzał - dziwnie się rozmarzał. Czyżby urok nie znikł? To nie możliwe! Poczuła, jak na policzkach wypala jej się rumieniec. Wystawił głowę z za rogu, by spojrzeć, czy je zgubili. Nigdzie ich nie było. Uśmiechnął się szeroko i puścił Miyu, trochę zawstydzony. Wyszedł z uliczki i skręcił w stronę swojego mieszkania.
- Na razie. Wracam do domu, ty też powinnaś. Widzimy się w szkole - Pomachał.
- Pa! - odwzajemniła gest.
Chwilę potem Miyu poczuła nagły napad drgawek. Co to w ogóle miało być? To się stało naprawdę? Jeżeli tak, to atomówki ją zabiją. Spojrzała za jego znikającą sylwetką.
- Jesteś dziwny - Pomyślała, zaciskając pięści.
Wiatr popieścił jej spięte w kucyk włosy i dał uczucie mrozu. Zacisnęła wargi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz